Witamy visitor możesz log in or create an account

”Dotyk wiatru” jest zbiorem nostalgicznych wierszy splatających opisy przyrody z zadumą nad sensem życia i czasem odmierzającym nieubłaganie sekundy ziemskiego istnienia.

WIATR W DŁONIACH

Przykryłam wiatr siatką na motyle,
zawirował i wyrwał się z niewoli.
Czemu nie pozwalasz się schwytać?
Wyciągnęłam do niego ramiona.

Przywarował przy ziemi i spytał
czego oczekujesz ode mnie?
Chcę cię trzymać w dłoniach,
dotknąć twojej swobody.

Pozwolił ująć się moim rękom,
potem znów zerwał się do lotu,
zatoczył koło i usiadł obok
gotów opowiadać o wiecznej swobodzie.

WINOROŚL

Czerwona kurtyna dzikiego wina
zawisła na ścianach domu,
rozłożysty dąb gubi żołędzie,
jesień panuje w przyrodzie.
Nakłada złoto, brąz, żółć, czerwień
na pejzaż zszyty babim latem,
rozwiesza na ostach pajęczynę.
Świerszcze kończą wieczorne koncerty
i tylko żaby rechoczą w sitowiu
żegnając klucz odlatujących bocianów.

CHWILA

Życie to chwila ulotna
zaprawiona goryczą istnienia,
czasem kiedy świeci słońce
zjawiają się jasne smugi.
Wtedy niebo płonie pomarańczą,
a w duszy zapala się płomień
budząc ją z uśpienia do życia.

USKRZYDLENIE

Dotknęłam delikatnie miłości
nie chciałam jej spłoszyć,
nadeszła o zmierzchu na palcach,
poczułam jej tchnienie,
pachniała mimozami jesieni,
rozbrzmiewała nokturnem świerszcza.
Pod palcami… jedwab skrzydeł
rozpiętych do lotu ptaka.
Człowiek wypełniony uczuciem
doznaje uskrzydlenia,
staje się kolorowym motylem,
latawcem… Odlatuje wysoko
unosząc swoje marzenia.

JAK PAJĄK

Wiszę na cienkiej nici pajęczej
zasłuchana w sonatę księżycową.
Liczę krople deszczu jesiennego,
podziwiam misterną tkaninę pająka
kołysząc się w rytmie melodii,
jak deszczowy metronom fantomów.
Muzyka – moja miłość odwieczna
rozkwita w deszczowy wieczór
zezwalając zawisnąć w zachwycie
na kluczu wiolinowym.

ZAPROSZENIE

Wplątany we włosy dziewczyny
swawolny wiatr szepce
zaproszenie do valçe brillant,
kusi do tańca wśród wysokich traw
żartowniś tasujący wróble
jak talię kart w powietrzu,
wabi muśnięciem do lotu wzwyż
i przebudzenia ze snu zimowego.

SENS

Życie to wzloty i upadki
połączone kruchą nicością,
można je nosić jak naszyjnik,
lub modlić się na tym różańcu
o znalezienie nieprzemijania,
które ma swój głęboki sens
w duszy każdego człowieka.

QUO VADIS?

Opuścił przydrożną kapliczkę
Chrystus cierniem ukoronowany.

Quo vadis domine?

Wracam na Golgotę,
aby ślepi ujrzeli Boga,
głusi usłyszeli jego głos,
a niemi przemówili broniąc krzyża.

Tak rzekł Pan
i odszedł ponowić
ofiarę odkupienia.

KRYSZTAŁOWY PYŁ

Kryształowy człowiek
upadł z wysoka na ziemię.
Pęklo w nim kryształowe serce
pozostał pył kryształowy.

Wiatr szybko zatarł ślady
zostawiając jedynie wspomnienie
utraconej bezpowrotnie
struktury kryształu.

MIEDŹ

W cieniu kolorowego parasola
przy kawiarnianym stoliku
dziewczyna w zielonej sukni
z rozwianymi miedzianymi włosami,
czeka szukając wzrokiem
nadejścia oczekiwanego,
może nigdy nie przyjdzie
na umówione spotkanie
i tylko wiatr towarzyszy jej
igrając z połyskiem miedzi.

POWROTY

Wspomnienia…
reminiscencja minionego,
przywołują często smutek,
krok do przodu
przynosi nadzieję
lepszego jutra.
Wracać do wczoraj
można kiedy nastaje
radość wspominania,
zezwalająca cieszyć się
dniem dzisiejszym…
Inaczej nie warto.

ODGŁOSY WIOSNY

W ciszy słychać rozkwitanie kwiatów,
turkot gwiezdnych konstelacji
Wielkiego i Małego Wozu
ciągnionego przez jutrzenkę
i chrapanie śpiącego świerszcza
zmęczonego nocnym koncertem,
słychać też opadanie rosy
na wybujałą trawę ogrodu
i tupot mrówki wracającej do domu.

PEGAZ

Pojmanie wiatru,
Pegaza uskrzydlonego
w niewolę
staje się wyzwoleniem
z ziemskiego bytowania.

Prześcignąć wiatr
zgoła nie lękający się lotu,
ucieka spod stóp ziemia,
karleją domy i ludzie,
znika nieistotność.

NIEPEWNOŚĆ

Zauroczenie… a może
odzyskanie poczucia wartości
jak tajfun zmiotło nagle
dotychczasowy bieg czasu,
otwarło oczy szeroko zamknięte.

Szczęście – szalupa ratunkowa
ogarnęło bez granic,
lecz trudno galernikom
ocalałym z topieli
zawierzyć ponownie losowi.

SKARBONKA CZASU

Schowaj mijające chwile
w koszyku przeznaczenia,
będą tam czekać na moment
kiedy braknie ci czasu.

Skarbonka czasu
pozwoli cieszyć się uśmiechem
tańczących wskazówek zegara
rachmistrza naszej wieczności.

WOŃ FIOLETU

Jęk skoszonej macierzanki
ukrył się w fiolecie woni,
zmieszany z zapachem siana
złożonego w stogi wysokie.
Obudzone płaczem dzwonki
białej konwalii dźwięczą
budząc z drzemki leśnego fauna
wylegującego się w kwiatach,
uplecie z nich wieniec
nieświadom męki umierania.

STARA KOMODA

Wyrzucona na strych
drewniana komoda
ogląda niebo przez okno
zasnute pajęczyną.
Dawny bywalec salonu,
dzisiaj niemodny grat.
Z szuflad zerkają listy
związane wstążeczką,
nostalgiczne wspomnienie
minionej świetności.

NA POZÓR

Świat tętni pozornym życiem,
ściga się z każdą sekundą
odchodzącą w nieznane.

Przechodzimy obok spraw ważnych
i nikt nie gromadzi dobrych uczynków.

Nieczułość i bezmyślność ludzka
kradną chwile piękna i dobra
nie pozwalając iść ku światłości.

PAMIĘTNIK

Czas pisze pamiętnik
drobnymi zmarszczkami
na naszych twarzach i dłoniach.

Siateczka zmarszczek
to kalendarium życia,
zapis wzlotów i upadków.

Czas rzeźbi nieodwracalnie
nasze ciała i dusze
i nie ma od niego ucieczki.

MAGNOLIE

Rozkwitły rankiem magnolie
bielą i delikatnym różem.
Porcelanowe kielichy
wypełnione po brzegi wonią
przypominają rajski ogród
stracony przez głód jabłka,
a można było wtedy ocalić
raj utracony potomnym.

CZAS

Był czas zabieganych godzin,
był czas zwolnienia biegu.
Teraz czas ucieka stojąc w miejscu,
nie zmieniają się pejzaże,
tylko ludzie odchodzą nagle
zabierając wspomnienia „wczoraj”.

SPADAJĄ GWIAZDY

Spadająca gwiazda
nie zraniła mej dłoni.
Chwyciłam ją delikatnie
jak okruch manny niebiańskiej.
Zgasła jednak cichutko.
Nie dotknęłam kosmosu,
lecz gwiazda spadając
spełnia ponoć życzenie…
Pomyślałam jedno… jedyne…
Może się jednak ziści
skryte od lat marzenie.

DESZCZ

Kiedy spada deszcz z nieba
i stuka w szyby okienne,
widzę w górze płaczące anioły
z załamanymi skrzydłami.
Zraszają łzami ziemię
pozwalając rozkwitać kwiatom,
przynoszą też chwilę zadumy
nad życiem człowieczym.
Omdlały kwiat dźwiga się w górę.
A człowiek? Czy zdoła się podnieść?
Krople deszczu – łzy anielskie
dźwięczą dotykając ziemi,
słyszymy symfonię deszczową
zasmuconych nami aniołów.

MONOLIT

Miłości nie kupisz
ani nie sprzedasz,
jest darem bezcennym.
Przychodzi nagle…
czasem znika bezszelestnie.

Drąży ludzkie serce
jak kropla wody skałę.
Kiedy zamieszka w tobie
słyszysz ją w biciu serca,
widzisz w źrenicach oczu.

Czujesz jej istnienie
w dotyku delikatnym rąk,
zatapiasz się w niej bez reszty.
Stanowicie razem monolit
ty i ona… ona i ty!

ŚPIEW

Śpiew wznosi duszę
na wyżyny piękna,
staje się jej wyzwoleniem.
Wyśpiewać duszę bez reszty
to ulecieć jak motyl,
zapomnieć o nieistotnym,
zaistnieć w ułamku chwili
jak nuta na pięciolinii życia.

DOTYK

Cienistą aleją parkową
przechodzi zamyślona czułość,
dźwiga główki omdlałych stokrotek,
przenosi na trawnik ślimaka
zmęczonego powolnym marszem.

Spostrzega samotną staruszkę,
siada obok i dotyka srebra włosów,
ona uśmiecha się nieśmiało
przywołując wspomnienia
minionej dawno czułości.

TO… NIE… TAK…

Jesteś powietrzem
niewidocznym w lustrze,
słowa jak strzały Apacza
trafiają prosto w serce,
a przecież nie cofną czasu,
nie usuną też zmarszczek z dłoni.
Dlatego nie słucham nic poza ciszą,
nie sprawdzam też bicia serca
dowodu, że jeszcze istnieję.

ABSURD

Patrzyć i nie widzieć,
słuchać i nie słyszeć,
dotykać i nie czuć,
iść i stać w miejscu.

Absurd istnienia i niebytu
kiedy ucieka sens życia
i czas staje osłupiały
idąc jednocześnie do przodu.

Zapobiec niemocy bytu
zdołają jedynie
wiara, nadzieja i miłość,
których nie kupisz za grosze.

POCAŁUNEK

Rozchylone rzęsy
jak skrzydła motyla
dotykają bliskich oczu,
trzepoczą jak koliber
nad kielichem kwiatu,
przekazując muśnięciem
nieśmiały pocałunek
miłości zastygłej
w białym marmurze
pod dłutem artysty.

BOLERO

Zniknęły noce pełne motyli,
nie ma już rubinowych kielichów
i snucia pajęczyny marzeń,
zasnęły serca niepokorne,
trudno więc życiem nazwać trwanie.

Świerszcze wciąż grają w trawie
nostalgiczne Bolero Ravela
słyszę w nim echo odchodzących godzin,
zostało tak niewiele z kolorów tęczy,
że ciężko nam się z tym pogodzić.

ZANIEDBANIE

Coś… za nic
to
ofiarowanie
nic… za coś
to
zaniedbanie.

Ten upiorny kornik
niszczy nasze życie
zostawiając wióry grzechu
na wieczne potępienie.

DOSIĘGNĄĆ

Jak szare wróble zbieramy z ziemi
okruszki szczęścia.

Szczęście bez granic zawieszone wysoko
trudno dosięgnąć.

Doleci doń orzeł szerokoskrzydły,
porwie w zakrzywione szpony.

Drobne okruszki spękanego szczęścia
muszą wystarczyć przetrwaniu.

WYPOŻYCZALNIA ANIOŁÓW

Nie przyleci mój anioł z odsieczą,
wraca zasmucony z opadłymi skrzydłami,
kochaj więc swego anioła stróża
i nie pozwól odlecieć w nieznane.

Powroty aniołów są zawsze trudne
a ja tymczasem wywiesiłam napis
„Wypożyczalnia aniołów zamknięta”
… do odwołania.

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!