Witamy visitor możesz log in or create an account

Kolejny tomik wierszy „Czas przemijania” stanowi refleksję nad nieuchronnym przemijaniem życia człowieka.

GODZINY

Każda godzina to jedno marzenie
rzucone na żer zachłannego czasu,
każdy dzień życia zabiera ze sobą
małe tęsknoty naszego istnienia,
burzy bieg dziejów i pcha ku przepaści
senne widziadła fresków malowanych.

Nocne złudzenia umykają rankiem
z pianiem koguta i piosenką kosa.
Każda godzina to olśnienie bytem
niepowtarzalnym od swego zarania,
ale wspaniałym nawet kiedy zmierzcha
i szare cienie kładą się na ścianach.

Każda godzina, jak senne zjawisko
odchodzi w nicość dla nas utracona,
lecz nie zaciera śladów ludzkich istnień,
bo uwieczniona jest historii piórem
i pozostaje na pożółkłych kartach
starych zapisów przyszłym pokoleniom.

SMAK ŻYCIA

Życie nasze smakuje
jak garść słodkich malin
zroszonych deszczem
o zachodzie słońca,
jak źródlana woda
płynąca po kamieniach.

Czasem ma smak mięty
rozkwitłej na łąkach,
woń skoszonego siana
zmieszanego z kąkolem.

Życie nasze smakuje
jak paleta doznań,
słodkie w swoim zaraniu
i południa porą,
wieczorem usypia
zapachem maciejki…
by z nadejściem nocy
gorycz mieć piołunu.

KOLORY

Kropla
szafiru nieba,
czerń
niepokornej nocy,
seledyn
traw i ziół
pachnących miodem...

Motyle
rozsypane pastele lata
uciekły ze świata palety.

Zanurz pędzel w czerwieni
maków polnych,
namaluj nim serce,
a nostalgię naszkicuj
fioletowym wrzosem.

UPOMINEK

Uczę się życia ponownie,
oglądam słońca
złociste wschody,
zachody purpurowe,
gdy rozpalona kula
spada za horyzont.

Spoglądam na srebrny spacer
z gwiazdami pod rękę
księżyca lunatyka.

Czuję tchnienie wiatru
i krople deszczu na twarzy.

Barwy…
doznania…
oczarowanie…
wracają z wolna
z nokturnem świerszcza w trawie,
jako upominek
ofiarowany przez życie

MOMENT

Przez krótką chwilę
byłam motylem
tańczącym obok ciebie,
świat zawirował oszalały
na karuzeli życia.

Przez krótką chwilę
byłam motylem
latawcem balansującym
na linie rozpiętej
między snem a jawą.

BUREK

Rozumiem boleść Burka,
dano mu miskę strawy
i wodę do picia,
lecz został łańcuch
co szyję dławi,
mały wydeptany placyk
z kępką lichej trawy…
i nic więcej…
oprócz wizji życia za płotem,
lecz nie dla Burka.
Przechodzą obok psy
wolne od uwięzi,
patrzą nań ze smutkiem
i mówią po psiemu
…cóż pieskie życie twoje
i jakże krótkie!

SMUTKI

Skulone smutki
przychodzą wieczorem
w szarych kapotach
i podartych butach,
chcą wtargnąć do serca
szukając schronienia.

Skulone smutki,
zgarbione staruszki
rozciągają szarą chustę.
Nikt ich nie pragnie
ani nie przyzywa,
a jednak uparcie wracają.

RÓŻA

Zaciśnięta w uśpieniu
brunatna pięść róży z Jerycha
przypomina mumię kwiatu.
Skulona, niepozorna
budzi się z letargu
w kropli wody
rozkwitając w zieleni wspaniałej
jak symbol przebudzenia
i powrotu do życia.

MAJACZENIE

Bladym świtem
nadchodzą wiersze pisane
sennym majaczeniem,
przejrzyste jak szkło,
jedwabiście ulotne.

Są też wiersze zrodzone
w walce z przeznaczeniem,
krzyczące światu
o swoim istnieniu,
drapieżne w kolorach.

Skrzeczą jambami
kiedy umęczony dzień
szuka swego cienia
i kładzie go do snu.

Które z nich wolę…
nie znam odpowiedzi!

TULIPANY

W glinianym dzbanie
strzępiaste tulipany
pękają wiosną.
Różowe – pocałunki,
białe – muśnięcie rąk.
Patrzę i myślę
czy ktoś pojmie ich mowę
zanim wkrótce zwiędną?

SCHRONIENIE

Szukaj mnie
w szyszkach chmielu
pełzających jak zielone jeże,
w kolorowych kamykach
górskich potoków,
w zapachu mięty polnej
roztartej na dłoni,
jesiennej macierzance
omotanej pajęczyną.

Kiedy uskrzydlone chmurami słońce
w pomarańczowej poświacie
zapada za smrekami
szukaj mnie też w jesiennym smutku
zszytym babim latem,
pozwalającym odnaleźć siebie
w bezdusznym gwarze świata.

Szukaj mnie…

KAMYK

Nawet mały kamyk
wyrzucony na brzeg
przez niegościnną falę,
zmoczony słoną wodą,
zamienia się z wolna
pod ciężką stopą czasu
w nieodwracalny piasek
klepsydry.

PLECAK

Jak ocalić garść sekund
pozostałych życiu
przed rdzą wspomnień,
lub modlitwą rozliczeń
zjadających nadzieję?

Co począć z obolem
zdjętym z powiek
aby mogły raz jeszcze
przyjrzec się światu?

Sekundy wciąż uciekają
dźwigając na grzbiecie
podarty plecak
pełen dawnych złudzeń.

SŁYSZĘ

Słyszę ciszę…
coraz wyraźniej
i głośniej.

Cisza wypełnia mnie
jak biały obłok,
otula ciepłym szalem,
zamiera w trzepocie serca,
przenika duszę
nabrzmiałą krzykiem świata.

Słyszę ciszę…
paradoksalną…
przejmującą
do szpiku kości.

NUDA

Starucha NUDA chichocząc
zaciera artretyczne ręce,
zagląda SMUTKOWI
w zapadłe oczodoły,
których otchłań połknęła
kolory świata.
NUDA – przyjaciółka kojota
cieszy się beznadzieją
kamieniującą bieg życia.

WYŚNIONY DOM

Dom, w którym mieszka miłość
ma bielone ściany,
drewniany skrzypiący płot
otoczony kolorowym ślazem.

Z okien widać szczęście
zaglądające do gniazd jaskółczych
ulepionych pod dachem
chroniącym przed deszczem.

Wąska polna drożyna
prowadzi do wrzosowiska
plamiącego fioletem łąkę
o zachodzie słońca.

Wieczorem zapalona lampa
układa do snu ludzkie cienie
i sprowadza sny pogodne,
bajecznie kolorowe, szczęśliwe.

POWROTY

Są dni malowane
promykiem słonecznym
zamoczonym w wiosennej zieleni
i pastelach kwiatów.
Wielobarwne motyle –
latawce uciekające z kwiatów
tańczą na wietrze
jak baleriny z płócien Degas’a.

Są też dni inne…
oplecione tęsknotami
kiedy nuda rozdaje karty
zachmurzonemu niebu.

Są dni powrotu słońca
a wtedy liść z kroplą rosy
potrafi przywrócić znowu
chęć do życia.

META

Z wolna…
noga
za
nogą
czas drepcze
polną drogą.
Na plecach
brzemię dźwiga
z życiem naszym
się ściga.

Z wolna…
noga
za
nogą
czas drepcze
polną drogą.

PORANEK

Papierowe łzy
czeremchy o słodkiej woni
opadły na trawę,
ciepłe powietrze
przeciąga się leniwie
nad łąkami
otwierając kielichy
zaspanych kwiatów.
Sumiaste kotki leszczyny
kuszą pszczoły
miodowym pyłkiem,
pękaty trzmiel szuka lądowiska
na wrzosowych polach.
Niepowtarzalny nastrój poranny
przywodzi myśl o wartości życia
otrzymanego w darze,
każąc postrzegać piękno
istnień
i
kolorów.

ZAPOMNIENIE

Zapomniałam…
kolor oczu,
zapomniałam…
dotyk dłoni,
zapomniałam...
pocałunek,
który usta me przesłonił.

Zapomniałam…
czułe słowa,
te płynące z głębi duszy,
zapomniałam…
dawne chwile
i trwać w próżni już nie muszę.

Zapomniałam…
o marzeniach
i zasnęło moje serce,
zapomniałam…
kolor nieba
i nie żyję już w rozterce.

PRZYJAŹŃ

Z szarością zmierzchu
nadchodzi Przyjaźń
w ciepłych bamboszach,
spowita szalem włóczkowym,
pachnącym lawendą.
W dłoniach ostrożnie niesie
fajansowy, pękaty kubek
ciepłej melisy i malin.
Zielonkawe oczy
zamglone nostalgią
skrywają lęk przed mrokiem,
szukając z mych źrenicach
ciepła
i
zrozumienia.

PESTKA

Tajemnica to pestka
tkwiąca w człowieku,
jak wewnątrz duszy
ukryta przed światem.

Są tajemnice krzyczące szczęściem,
radosne,
barwne,
migotliwe
i te spopielone smutkiem,
cudze
i
własne.

Pestka nie ujrzy
światła dziennego,
bo tak chce
jej przeznaczenie.

TAŃCZĄCA Z CIENIEM

Smuga cienia snuje się
koło nas całe życie.
Afirmacja naszego istnienia
zjawia się w dniu narodzin,
odchodzi u kresu drogi.

Drepcze wytrwale skulona,
niewidoczna w pochmurny poranek
wyglądając słońca,
aby w jego poświacie
tańczyć radośnie z nami
w rytmie spełniającego się
życia.

WCZORAJ

Nadchodzą chwile
kiedy milkną dzwony
bijące na trwogę.
Niepokój zasypia
jak bury kot.
Nic już nie budzi
serca człowieczego
w ciszy wieczornej,
kiedy bicie serca
głośniejsze od dzwonu
wyznacza rytm życia
dniami,
godzinami
pełnymi tęsknoty
za minionym wczoraj.

PÓŹNO

Zbyt późno pojmujesz
mowę kwiatów,
krzyk zerwanej stokrotki,
jęk koszonej trawy,
wołanie o kroplę wody
omdlałej róży.

Nie słyszysz też skargi wiatru
tańczącego ze strachem na wróble,
ani szeptu kropli
deszczowego poranka za szybą.

A życie tymczasem
jak trefniś
przemija
obok ciebie
i
bez ciebie…
bezpowrotnie.

NIE WARTO

Za ścianą płaczu
jest już tylko niebo
połatane białymi chmurami
ciągniętymi jak chusty
przez wiatr swawolny.

Po burzy i deszczu
rozkwitają kwiaty
w promieniach słonecznych
i nic nie wskazuje,
że płakało niebo
nad człowieczym losem.

Za ścianę płaczu
przejść jest bardzo trudno,
a kiedy zdołamy
pojmiemy dogłębnie,
że nie warto było
ronić łez na próżno
razem z burzą…
deszczem.

NIEUNIKNIONE

A kiedy będzie mi sądzone
wyrokiem Ananke
przejść na drugą stronę,
zabiorę stąd woń fiołków,
lawendy, mięty i wrzosu.
Zabiorę też śpiew ptaków
i koloryt nieba,
przecież tam na szczęście
niewiele mieć potrzeba.
W palcach mocno zacisnę
przędzę babiego lata
jako więź jedyną
z życiem tego świata.

WYCISZENIE

Jestem cała ciszą
i cisza trwa we mnie
spełnieniem szczęścia,
zanurzeniem w bycie
jedynie prawdziwym.

Wieczorny koncert świerszcza
dociera jak metronom
odmierzający czas trwania.

Jestem cała ciszą
i cisza trwa we mnie,
pogrążam się w niej
bez reszty
by ukryć słowa niepotrzebne
milczeniu.

CZUWANIE

Kiedy mnie już nie stanie
zostawię troskę o twe smutki,
wieczną matczyną miłość
i kwiatek niezabudki.

Jeśli po drugiej stronie
życie będzie piękniejsze,
będę tam oczekiwać
by podać Ci swe ręce.

Wieczne moje czuwanie
i srebrna nitka szczęścia
na zawsze nas połączą
mimo mego zniknięcia.

Podam Ci dłoń pomocną
by przejść na drugą stronę
i po zielonej murawie dojść
gdzie nam sądzone.

CZAS PRZEMIJANIA

Spójrz na życie
pod słońce,
pod wiatr,
szukaj go w kroplach deszczu
i śnieżnej zamieci.

Zobaczysz przemijanie
rozbieganych
czarnych
wskazówek zegara,
kradnących twój czas
nieubłaganie.

Przyglądnij się życiu
i pomyśl przez moment
czy zostawisz po sobie
chociaż echo imienia.

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!