Witamy visitor możesz log in or create an account

Tomik wierszy „Szeptem” nakłania do refleksji, „że poezja to szept serca wyrażający więcej niż krzyk rozpaczy".

SZEPTEM

Szeptem się modlę,
inaczej nie umiem
rozmawiać z Tobą
na przestrzeni czasu.

Szeptem powierzam
tajemnice swoje,
szczęścia doznane,
smutki i zwątpienia.

Nie chcę już krzyczeć
nawet kiedy boli,
a może wcale
krzyku nie potrzeba?

Wystarczy w Górze
zawieszona prośba,
lub szept bezgłośnej,
modlitewnej skargi.

DO JUSTYNY

Chwyć księżycową poświatę,
słoneczny promyk,
parę kropel deszczu,
i zmieszaj z wiatru tchnieniem.
Akwarelę porannego świtu
namaluj piórkiem dzięcioła
zamoczonym w tęczy,
dołącz bukiet kwiatów polnych.
Wsłuchaj się w śpiew ptaków
i koncert wieczorny świerszcza
kiedy maciejka rozsiewa wonie,
a nad głową masz zawieszoną
sieć gwiezdnych konstelacji.
Ten życiodajny koktajl,
piękny i niepowtarzalny,
może trwać w Tobie wiecznie
mimo krzyku świata.

LUBIĘ

Lubię smak i kolory życia,
nakrapiane, barwne kwiaty,
drzewa o ażurowej koronie,
woń obumarłej, skoszonej trawy.

Lubię śpiew ptaków,
drozda, skowronka i kosa.
Lubię gdy słońce wschodzi
i kiedy zapada w sen nocny.

Lubię kiedy w dzień szary
deszcz o szyby dzwoni.
Lubię podmuchy wiatru
i obłoki skłębione na niebie.

Lubię trwać w zamyśleniu
i ciszy bez końca,
na kanwie krzyku świata,
w letargu marzeń.

OBOJĘTNOŚĆ

Puste dłonie…
uciekła z nich nadzieja.

Milczące usta…
nie mają do kogo mówić.

Zamknięte oczy…
nie widzą nieprzyjaznych twarzy.

Zostaje obojętność…
jedyny balsam w samotności.

RUMIANKI

Utkałeś moje włosy
polnymi rumiankami
piękniejszymi od pereł,
brylantów i topazów.

Misternie układając
polną ikebanę,
wyznałeś swoją miłość.

Wyzwoleni z przymusu
staliśmy się tkaczami
kruchej nitki szczęścia.

PRZETRWANIE

W letargu
uśpiona dusza moja
snuje sny kolorowe
marzeń niespełnionych
do końca.

Usypia
w szarej codzienności
broniąc się przed śmiercią,
utratą złudzeń
i pragnień.

Obudzi się
pod dotknięciem
ciepła nowego słońca,
przywrócona życiu
i ludziom.

DESZCZ

Za szybą zroszoną deszczem
wstaje popielaty dzień,
zmoknięte drzewa targa wiatr.
Przechodnie za tarczą parasola,
jak kolorowe latawce
nakrapiają szarość świtu.
Rozwichrzony,
mokry poranek
słucha akordów hydrofonii
z solistą wiatrem
w akompaniamencie
kropli deszczowych.

ĆMA

Przeglądam się
w źrenicach twych oczu,
jak w lustrzanym odbiciu.
Zamknęłam w ich kręgu
swą duszę, myśli
i marzenia.

Na orbicie szarych tęczówek
wiruję w rytmie walca
niczym ćma nocna.
Nie spłonę w ich błysku
okryta żółwim pancerzem.

SŁOWA

Słowa,
słowa,
słowa…
barwniej niźli pędzel
malują wizerunek
kreślony pospiesznie
konturem wyobraźni.
Szkicują węglem
postacie,
gesty,
myśli
i
pejzaże.

W DESZCZOWY DZIEŃ

Są dni spokojne, zamglone,
deszczowe, szare i senne,
pełne zadumy wewnętrznej,
kiedy zasypia dusza moja.

W dni takie snuję marzenia
jak nić pajęczą jesienią.
Wracają bezdomne pod dach
niczym zmoczone wróble.

Deszczowe dni – liczydło marzeń,
spokojnego bilansu życia,
wrażeń, doznań i oczekiwań
przesuwanych palcami czasu.

Uśpiona dusza w szary dzień
wyciąga ku światłu dłonie
naznaczone stygmatem życia
oplecione różańcem godzin.

UCIECZKA

Wymykasz się rękom
szukającym ciebie,
umykasz nawet myślom
rzeźbiącym wspomnienia
trwalej niż dłuto.
Myśl zapisała dotyk,
tęsknotę ramion
i
oczu
a teraz
odwraca stronice
przyżółcone czasem,
pozwalając przeżyć
jeszcze raz
marzenia.

GDZIE JESTEŚ?

W zielonej sukience
tańczysz lekko
na czubkach palców.
Pod twym dotykiem
zakwita biała koniczyna,
miodny jej zapach
usypia jak opium,
sprowadza witrażowe sny,
mojej duszy.
Osierocona przez
Wiarę
i
Miłość
pytam…
gdzie jesteś
Nadziejo?

OCZEKIWANIE

Czekam na ciebie
rankiem,
wieczorem,
latem,
jesienią,
zimą
i
wiosną
kiedy słońce czesze promienie.
Szukam cię
w kielichach kwiatów,
w białej muzyce konwalii
granej przez wiatr.
Czekam cierpliwie
życie całe
we śnie
i
na jawie,
w milczeniu
i
krzyku
bezbrzeżnej tęsknoty
klęczącej na progu miłości.

DO BACHA

Bez ciebie
Janie Sebastianie
głuche byłoby życie.
Zamykam oczy
i
słucham
uciekającej w kosmos polifonii
niedoścignionego kunsztu
zanotowanego czarnymi kropkami.
Bez ciebie
Janie Sebastianie
nie istnieje
seledyn wiosny,
ciepło letniej nocy,
złoto jesieni
i
biel śniegu…
Bez ciebie
nie można żyć
i
marzyć.

PTASIE NUTKI

Jaskółki
w czarnych fraczkach
zapisały melodię walca
na drutach telegrafu.
Wirują w jego rytmie
kołysane wiatrem
gitarzystą.
Trudno zapisać melodię
z dalekich podróży
przyniesioną przez ptaki
z ciepłych krajów.
Strącona figlarnym powiewem
spadła na wyciągnięte dłonie
i teraz
próbuję ją przywołać
dźwiękiem
drewnianego fletu.

MRÓWKI

Biegniemy coraz szybciej
jak armia maleńkich mrówek.

Dźwigamy brzemię uciekającego czasu,
gonimy nieustannie wskazówki zegara
odmierzającego nasze życie.

Usiłujemy dźwignąć ciężar
większy od nas samych,
SYZYFOWIE
końca dwudziestego wieku.

ŚWITANIE

Granatowa kopuła nieba
z różowymi kręgami świtu,
startowymi pasami czarnych wron
niesionych porywem wiatru.

W ciemności nocnej rysują się drzewa
stojące na baczność w alejkach.
Wstydzą się swojej nagości
tuląc do skłębionych krzewów.

Różowe kręgi biegną coraz wyżej
jak bibuła spijając
niebieski ornament nocy,
zapalając lampę świtu… dnieje…

ZADUMA

Parasol wspomnień lat minionych
rozpostarty nad chwilami,
umykającymi jak nietoperze,
przed błyskiem światła,
wziął w jasyr tęsknoty moje.
Zaduma -
siostra jesieni,
wyzwala duszę do lotu
ponad zwykłe smutki.
Układa
w melodyjnym hamaku
strun harfy
trąconych drżącą ręką
szukającą ocalenia.

RECEPTA

Któż z nas się ośmieli
pisać receptę Bogu
na ludzkie trwanie?
Sami gubimy
sekundy,
minuty,-
godziny
bezpowrotnie ulotne
jak mlecze
zmieniające się
w lotnie białe.
Opalamy skrzydła
pędząc ku słońcu.
A może to pycha
zabija marzenia
nim ujrzą blask świtu?

SMUTEK

Smutek zauroczył
życie moje, związał się ze mną
w molowym akordzie.
Smutek wziął w posiadanie
moją duszę i ciało,
przyszpilił
jak skrzydła motyla.
Smutek udaremnił
wzloty myśli,
skrępował ramiona
wyciągnięte ku słońcu
i
ludziom.

A JEDNAK…

Wspaniale żyć
drobnymi zmarszczkami,
ciepłym dotykiem dłoni,
łagodnym spojrzeniem,
spokojnym uściskiem,
a nawet…
smutkiem i tęsknotą
za niespełnionym
WCZORAJ.

SAMOTNOŚĆ

Do jednego worka
samotność wrzuca
skamieniałe łzy rozpaczy,
dni pełne słońca,
woń i kolory kwiatów,
ciepły powiew wiatru
i błyskawice gniewu,
zmieszane z deszczem.

Samotność…
wyciszenie rozterek,
zabliźnia rany,
koi smutek
i chroni
przed nowym ciosem losu.

NIE WIEM

Może to cicha spowiedź
niespokojnego serca?
Może zaduma jesienna
okryta dziurawym parasolem?
A może abecadło,
składane jak puzle
w autobiografię pisaną
na liniach papilarnych?
Nie wiem...

WIECZNA TĘSKNICA

Tęsknię za wysokimi
źdźbłami traw
ociężałymi od rosy
porannej
na łące.

Między nimi kryją się
fioletowe dzwonki,
rumianki białe
i spopielone słońcem
osty.

Pachnąca koniczyna
przytula trzmiela.

Brzegiem lasu
w szyku bojowym
wędrują w dół rude rydze
kryjąc się w trawie.

Rozbudzone modlitwą ptasią słońce
przeciera bawełnianą chmurką
zaspane oczy,
prostuje promienie.

Poranna modlitwa
odmawiana szeptem,
leci jak dmuchawiec
ku Najwyższemu.

OSTATNIA ŚWIECA

Tam, gdzie kończy się
kres oczekiwania,
zaorana czasem
biegnie linia donikąd.

Tam, gdzie zasuszono marzenia
jak bukiet róż
papierowych
kończy się nadzieja.

Tam, gdzie pustka ściga próżnię
daremnie
zapalam ostatnią świecę
czuwania.

RÓŻANIEC

Przesuwamy dni
jak paciorki różańca
zakończonego
krzyżem.
Wahadło życia
kołysze się monotonnie
dopóki tli się tchnienie
i ręce modlą się
wraz z wargami
szepczącymi AMEN.

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!