Witamy visitor możesz log in or create an account

„Myśli” to „confessiones animae” wynikłe z zadumy nad sensem i przemijaniem życia oraz z pragnienia zatrzymania czasu chociaż na kartkach pożółkłych albumów i w… wierszach.

ZATRZYMAĆ CZAS

Pustymi rękami
przyciągam życie do siebie,
skulone,
drżące,
niepewne,
samotne w kręgu zegarów
pożerających czas.

Pustymi rękami
zatrzymuję okruchy życia
na resztę trwania
w bezkresie godzin.

Nie słyszę tykania zegarów.
Mój czas na życie
stanął w miejscu
ujarzmiony kleszczami
czarnych,
zachłannych
wskazówek.

CÓRCE

Jesteś celem mego życia,
srebrną nitką przyjaźni,
czułości,
zrozumienia.

Zbuntowana,
z marsowym obliczem,
próbujesz samoobrony
jak Hektor tarczy.

Nie martw się proszę!
Uśmiech, rękojmia spokoju
otworzy ci wrota z napisem
s z c z ę ś c i e.

Srebrna nitka,
pomost przyjaźni
oplątała nas mimowolnie
na wieczność.

POD PALCAMI

Opuszkami palców
wyczuwam tętno życia
pulsujące leniwie.
Dotknąć życia
na przekór WCZORAJ
to wielkie szczęście.

Opuszkami palców
liczę dni
i
godziny
pozostałe życiu,
miłości
i
nadziei.

Wyczuwalny metronom szczęścia
kiedyś,
teraz,
potem,
odlicza czas
w depozyt wieczności.

AFIRMACJA

Czekasz na dotyk,
uśmiech,
tęsknotę oczu i rąk moich,
spełnienie oczekiwań.
Przeglądasz się
w zwierciadle źrenic
ciemnych od smutku
i wspomnień lat minionych.
Szukasz jedynie ratunku
w oczach i dotyku.
Pamiętasz,
że kiedyś byłam,
i że jeszcze…
czasem
jestem.

PLUSQUAMPERFECTUM

Nie widzisz
jak krok po kroku
odchodzę od ciebie
i stajesz się
czasem przeszłym dokonanym.
Nie lubiłam tego czasu
przez miłość
teraźniejszości,
a jednak teraz
oddalam się w nim
donikąd.

SPOKÓJ

W kroplach deszczu,
westchnieniach wiatru
targającego mgły,
otwiera wachlarze stokrotek
na powitanie dnia.
Bierze delikatnie w dłonie
mokrego motyla
i suszy w słońcu.
Oplata z wolna
siatką pajęczyny
gniewy i żale
niespokojnego serca.

FERMATA

Sprawdzam się w ciszy
pełnej samotności,
lęku przed kakofonią
kroków donikąd,
spadających
z pięciolinii świata,
której klucz wiolinowy
wygiął się z bólu.

Absolutnej ciszy
pauzie na pięciolinii świata
kreślę fermatę…
tamę przed jazgotem
zjadaczy chleba
przeżuwających mozolnie
okruchy.

JAŁMUŻNA

W żebraczy kapelusz
czas rzuca miedziak
płacąc za złudzenia,
zmagania i nadzieję.
Tamte chwile
wracają wolno…
krzyczą o szczęściu
gardząc miedzianą monetą.
Zmagam się z nimi
w zaciśniętej dłoni dzierżąc
żebraczy kapelusz
pełen brzęczących
miedziaków.

POSĄG

Wykuty w granicie,
nieczuły na
deszcze,
wiatr
i
śniegi,
zapada stopami
w ziemię.

Nie słychać bicia serca
pod granitowym pancerzem
skrywającym uczucie.

Za słaby by zbiec
z cokołu.
Mocarny, kamienny kolos
zazdrości skrzydlatej Nike
lekkości lotu.

POD WIATR

Nie dogonisz szczęścia
w biegu pod wiatr
za majakami
chorej wyobraźni.

Ucieka z jego powiewem
nieuchwytne,
nieosiągalne,
lotne jak eter,
szczęście każdego z nas.

Nie dogonisz pod wiatr nawet
myśli o szczęściu,
marzeń i tęsknoty
za niespełnionym
wczoraj.

RĘCE

Sekundy
minuty
godziny
dni
biegną…
uciekają…
mkną na oślep
w zapamiętaniu.
Ręce nasze krzyczą!
Ich palce – dni szczęśliwe
zakreślone w kalendarzu życia
kolorem czerwieni.
Dziesięć dni pogodnych
to niewiele
wobec…
sekund
minut
godzin
i
dni bez nadziei.
Ręce nasze bezradne
wobec przeznaczenia
nie pochwycą w jasyr
sekund
dni
i godzin.

ŚWIECA

Starzejące się dłonie
grzejemy w płomieniu wspomnień
z lat dziecięcych,
zamkniętych w naszej jaźni.

Wspomnień banalnych,
tragicznych, radosnych,
chybotliwego płomienia życia
naszej jedynej świecy.

Dogasający płomyk drga,
pełza po liniach życia
wyoranych przez czas
na naszych dłoniach.

Starzejące się dłonie
wyciągamy do ciepła wspomnień
szukając ich daremnie
w zamierającym płomieniu.

SMUTNY MIM

Pustka
i
biała plama
obok twarzy mima.
Brak gestów
i
słów…
milczenie…
To dobrze…
już życie nie boli.

ZAZDROŚĆ

Zazdroszczę kwiatom
zapachu,

słońcu
rozbieganych promieni,

księżycowi
lustrzanego odbicia nocą,

wszystko krzyczy we mnie
pieśnią bez słów
spełniającą się
w wiecznym koncercie
życia.

SPACER

W chwilach smutku,
niepewności
i
żalu
jestem
w twych wspomnieniach
zapisanych czasem.

Biegnę w ciszy wieczoru
wąską, leśną drogą,
między szpalerem świerków,
wolna niczym motyl.

Jak w zwolnionym filmie
w pantomimy marszu
spacer ten trwa wiecznie
mimo biegu czasu.

SENS ŻYCIA

Szukam cię w szumie wiatru,
potokach deszczu,
płatkach śniegu,
słonecznym tańczącym promieniu,
płynącej wodzie,
kwiatach kwitnących,
zapachu ziół
i
traw skoszonych.

Szukam cię w smaku malin,
dojrzałych w letnim słońcu,
ciepłej ziemi
okrytej fioletową macierzanką,
widoku pól zszytych miedzami
i
ciszy wieczornej z muzyką Bacha.

Szukam cię w wierszach moich,
utrwalam w barwnej fotografii
zmysłów, doznań i myśli,
w pięknie poranku i nocy
oplątanej siecią
gwiezdnych konstelacji.

KALENDARZ

Kartki starego kalendarza
niemi świadkowie
WCZORAJ,
zerwane bezimienną dłonią,
wyrzucone donikąd,
jak rozdarty na strzępy
całun.

Podnoszę małe kartki
chcąc odczytać historię
dni i miesięcy,
rzuconych na śmietnik.
Dni świątecznych – czerwonych
i dni zwykłych
zakreślonych czernią.

Stary kalendarz,
papierowy zegar historii
skończył odmierzać swój
czas.

SZCZĘŚCIE

Przeżyć życie
to dużo,
więcej niż można wyśnić
zimowym wieczorem,
kiedy drwa w płomieniu
mrugają sennie.

Przeżyć życie
nie gubiąc marzeń
niespokojnego serca,
mając w dłoniach
niewidzialną receptę
szczęścia…

Przeżyć życie
w radosnym błysku chwili,
cieple czyjegoś serca,
to dużo…
więcej…
niż można wyśnić
i wymarzyć.

KROKI

Odeszłam od was…
jeszcze moje kroki
odbite na piasku.
Odeszłam bezszelestnie
zmęczona czuwaniem
nad waszym trwaniem.

Urodzić się by nie żyć –
to zbrodnia bezrękich dyrygentów
w koncercie życia.

Kroki
w labiryncie życia
prowadzą jednak
w jasną krainę
a imię jej
S a m o t n o ś ć.

EFEMERYDA

Nie można zamknąć myśli
w siatce na motyle
ani zdusić
w zaciśniętej aż do bólu pięści.
Nie można związać,
przykuć,
zabić.

Efemeryda nieujarzmiona
swobodna,
ulotna,
szybuje ponad czasem
niezależna od lęku
nadzieja.

Nie można
popełnić zbrodni
na nadziei…

GDZIE?

A może znajdę ciebie
w leśnych paprociach,
plątaninie jeżyn,
krzyku sójki
piszącej listy nakrapianym piórkiem
do pracowitego dzięcioła?

Może…
w nutach nokturnu,
akwareli wieczornej?
a może…
jesteś tuż obok…
nie wiem.

OFIAROWANIE

Nie mam nic
do ofiarowania
oprócz siebie,
to mało
i
zbyt wiele
dla ciebie
więc…
nie bierz!

DOM

W pustych oczodołach
dziecięcego domu
zamieszkała Rozpacz
z kielichem w dłoni.

Za zmatowiałymi szybami
w zielonej sukience
zawitała Nadzieja
z płomieniem nasturcji
na parapecie okiennym.

Nie żyła długo…
Smutek
Zwątpienie
Zawiść
strąciły na bruk kwiaty.

A jednak…
o zmierzchu przyczłapał
Spokój,
zgarbiony staruszek
przyjaciel Nadziei
i zebrał
skamieniałe łzy
Rozpaczy.

JUŻ NIE MA…

Odchodzą ludzie
zabierając cienie
w podręcznym bagażu.
Krzyczą ich fotografie
w pożółkłych albumach
i czas stanął w miejscu.

Odchodzą od nas ludzie
zabierając w dłoniach
szczyptę szczęścia,
kwiat zasuszony
ze ślubnego wianka
i wspomnień
różaniec.

CIEŃ

Uciekam w cień
co zasłania szczerby
dnia codziennego,
siwe włosy,
zmarszczki,
drżenie rąk.
Uciekam w cień głęboki,
zapomnienie kolorów,
spopielone marzenia
i tęsknoty brzemienne.
Uciekam w cień klęczący
w pokorze na ziemi,
pochylam się nad nim
w geście pojednania.

WIERSZ

Wyrosłeś z bólu serca,
krzyku duszy
rzuconej na żer wspomnień
umykającego życia.
W konfesjonale zwierzeń
szeptałam tęsknoty moje
szukając ukojenia
dla mnie i dla ciebie.

Wyrosłeś z bólu serca
goniącego marzenia
w maratonie godzin
drepczących w miejscu.
Nierymowanym biegiem myśli
płakałam smutki i tęsknoty,
szukając ciepła
dla mnie i dla ciebie.

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!