Witamy visitor możesz log in or create an account
Tekst jest zapisem cyklicznych spotkań poszukujących spełnienia kobiet. To swobodne rozmowy przy kawie, rozważania dotyczące obserwacji życia, relacji, skarbów na dnie serca i duszy.

B.: Gdyby usunąć, unieważnić, wykreślić jakieś 90% (nie)życiowych instrukcji, gdybyśmy wreszcie mogli naprawdę poczuć się sobą, we własnej skórze, gdyby ktoś zdjął z nas ten przytłaczający niepotrzebnie ciężar, przestalibyśmy wreszcie być niewolnikami systemu, niewolnikami grup rządzących. Za tym poszłoby lawinowe zmniejszenie ilości chorób związanych ze stresem, druzgocące dla firm farmaceutycznych, będących jednym z najmniej etycznych dyktatorem zasad.

M.: Dlaczego mam pracować określoną liczbę godzin na dzień, tygodniowo? Dlaczego nie mogę pracować w najlepszych dla mnie porach dnia? Dlaczego mam prawo tylko do 26 dni urlopu? Dlaczego muszę pracować do 67 roku życia? Przecież to ja powinnam decydować ile chcę zarabiać, czy ile czasu chcę poświęcać rodzinie i własnym pasjom. Bo jestem niewolnikiem tego systemu. Bo już nic nie zależy ode mnie, wszystko jest unormowane odgórnie. Moje dziecko musi iść do szkoły, gdy nie będzie miało nawet ukończonych sześciu lat, bo ktoś „mądry” uważa, że ma prawo o tym decydować, bo ktoś odebrał mi prawo o decydowaniu o moim dziecku.

B.: Nie zgadzam się na to, nie jestem małym trybikiem. Jestem indywidualnością. Jestem wolnym dzieckiem Boga i Wszechświata. Decyduję o sobie i wybieram Wolność! Już czas, by na najwyższych stanowiskach pojawili się ludzie prawdziwie mądrzy, prawdziwie szczerzy i prawdziwie uczciwi i oddani drugiemu człowiekowi. Już czas… Szkoda jednak, że naprawdę mądrzy ludzie nie pchają się do władzy, mądrych ludzi władza nie interesuje, ona ich wręcz brzydzi. Bo mądrzy ludzie nie chcą nikim rządzić, dla nich najważniejsza jest współpraca i współtworzenie. Ale gdybyśmy na przykład urząd najwyższy nazwali np. „służbą dla ludzkości” a nie „rządem”, na pewno inny typ ludzi skłonny byłby piastować te stanowiska.