Witamy visitor możesz log in or create an account

Szczęście gubiło się w domysłach. Mówiono mi, że wszyscy ludzie mnie pragną, poszukują, czekają na mnie, że życie beze mnie jest szare i smutne.

Jak to się więc dzieje – rozmyślało Szczęście – że nie udaje mi się u nikogo na dłużej rozgościć. Albo jestem za małe, albo za duże. Tu mnie w ogóle nie rozpoznali, a tam nie zauważyli.

Próbuję, stukam, pukam, wchodzę ludziom pod nos, a oni nadal na mnie czekają, pragną i mówią, że o szczęście wcale nie jest tak łatwo.

A moim przeznaczeniem jest służyć ludziom. Nic więc prostszego – wystarczy mnie tylko zauważyć!

Zdegustowane Szczęście próbowało różnych sposobów, aby zostało zauważone. Przychodziło jako nowy znajomy, śmiało się jak dziecko, przysiadało na gałęzi i wyśpiewywało jak ptaszek. Nic. Budowało nowy dom, zmieniało pracę, pędziło w szybkim samochodzie. Też nic.

Szczęście zostało mistrzem w kreowaniu siebie. Bez skutku.

A ludzie dalej rozprawiali o szczęściu i stanowczo twierdzili, że jest ulotne.

Coś ze mną musi być nie w porządku, zasmuciło się Szczęście i przysiadło na chmurce, zmęczone szukaniem miejsca dla siebie. Popatrzyło w dół i widząc chaotyczną bieganinę ludzkiego tłumu, z nagłą ulgą pojęło, że jest niewinne.

W naturze Szczęścia nie leży zniechęcanie się, ani też „ludzkie zrażanie”. Wybrało się więc Szczęście dalej w świat, szukając miejsca dla siebie. Wiele razy jeszcze ludzie odrzucali je mówiąc, że brzydkie, mało kolorowe, za grube, za chude, za ciche, za głośne. Nie wierzyło Szczęście własnym uszom – ci sami ludzie, którzy o nim marzyli, kiedy już się zjawiło, nie rozpoznawali go.

Szczęście marzyło i szukało dalej. A ponieważ jest radosne i ufne mocno wierzyło, ze spotka ludzi równie ufnych i gotowych na jego przyjęcie, a wtedy odwdzięczy się stokrotnie – bo przecież jego przeznaczeniem jest służyć ludziom.

…I krąży dalej po świecie.

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!