Witamy visitor możesz log in or create an account

Zewsząd dochodzą informacje, że coraz mniej czytamy, coraz mniej książek kupujemy, coraz więcej czasu zabiera nam telewizja i internet. Trochę przypomina mi to wmawianie nam, że jesienią zawsze dopada nas grypa, a wszystkie celebrytki są zjawiskowo piękne (tak przynajmniej są bez wyjątku opisywane w artykułach największych portali).

Nie będę wnikać w statystyki, bo ja osobiście bardzo lubię czytać i gdy tylko uda mi się na chwilę zniknąć z zasięgu zawsze czegoś chcącej rodzinki, to natychmiast choć parę stron książki pada łupem mojego zachłannego wzroku i mojej spragnionej ciekawych przeżyć duszy. Większość osób, które znam również pochłania książkę za książką, ale to pewnie też miedzy innymi dlatego jesteśmy znajomymi – pasujemy do siebie po prostu… i psujemy statystyki.

Na szczęście znakomitym dla mnie rozwiązaniem okazał się czytnik e-booków. Jak dzisiaj pomyślę, że kiedyś nie chciałam nawet słyszeć o czytaniu książek na jakimś urządzeniu elektronicznym, że tylko ta prawdziwa książka, papierowa, pachnąca drukiem była jedyną, akceptowalną, nachodzi mnie chwila refleksji nad tym, jak czasem twardo upieramy się przy jakichś swoich przyzwyczajeniach, nawet nie pozwalając sobie na sprawdzenie, czy zmiana tych przyzwyczajeń nie byłaby dla nas korzystniejsza.

Ja oczywiście również tkwiłam w tym moim przyzwyczajeniu do momentu, kiedy zakup czytnika e-booków stał się dla mnie koniecznością wynikającą z potrzeb czysto zawodowych. Miał on bowiem pełnić wyłącznie funkcję urządzenia do testowania poprawności plików wydawanych ebooków. Już po paru dniach „zaprzyjaźniliśmy się” z moim Kindle Paperwhite II i dzisiaj „chodzi” ze mną wszędzie, jest mały i poręczny, jest też zaskakująco pojemny. Szacuję, że jest w stanie zmieścić koło tysiąca książek (mój regał nie), ważąc zaledwie nieco ponad 200g, co przy małej ilości miejsca na regały z książkami w przeciętnym mieszkaniu daje możliwość cieszenia się ogromną biblioteką, w dodatku niesamowicie praktyczną, bo przenośną. Co jednak jest moim zdaniem największa zaletą takiego urządzenia? Wybór, ogromny wybór książek, które mogę ze sobą zabrać jadąc w dowolne miejsce na ziemi, a to wszystko w mojej torebce, bez przekraczania dopuszczalnej masy całkowitej w moim samochodzie, bez spędzania kilku dni na rozterkach, którą książkę ze sobą zabrać i bez dylematów na jaką tematykę będę miała nastrój na wyjeździe – zabieram wszystkie!!! To jest dopiero wolność. Jest jeszcze coś, dzięki znakomitemu wyświetlaczowi świetnie nadaje się do czytania zarówno w pełnym słońcu, jak i w zupełnych ciemnościach (ja najwięcej czytam, jak „dom” śpi). Zaskoczył mnie fakt, że nawet w ekstremalnych warunkach czytanie na tym urządzeniu kompletnie nie męczy wzroku. Doskonały wyświetlacz z technologią Paperwhite daje wrażenie czytania papierowej książki i możliwość zmiany intensywności podświetlenia. Sprawdzi się zatem zarówno na wczasach spędzanych na palących słońcem plażach, jak i w mrokach biwakowania w namiocie gdzieś na Mazurach. Dodatkowym ułatwieniem czytania jest możliwość zarówno zmiany czcionki jak i jej wielkości. Kiedyś zastanawiałam się też, czy korzystanie z formatu mobi nie ograniczy zbytnio dostępności treści, jednak szybko się dowiedziałam, że mogę przeróżne pliki konwertować na ten format, wystarczyło zainstalować program Calibre i już większość plików stała się dla mnie dostępna. Ostatnio nawet gdzieś przeczytałam, że mój Kindle umożliwia dostęp do milionów książek, magazynów i gazet, mogę również dowoli korzystać z darmowych fragmentów książek – nie wiem, jeszcze nie sprawdzałam, bo tyle mam do czytania, że na razie sprawdzać nie muszę.

Za co nie lubię mojego Kindelka? Za brak możliwości podkreślania, robienia notatek i błyskawicznego odnajdywania ulubionych miejsc w książce. Tak, muszę się przyznać, że to robię – zaznaczam, zakreślam, robię notatki w moich książkach. Dlatego poradniki i instrukcje nadal wolę w wersji papierowej (mam teraz dużo miejsca na półkach), natomiast wszystko inne „trzymam” w czytniku.

Jak się okazuje, nie wszystkie nowoczesne wynalazki są dziwactwem przeznaczonym dla „gadżeciarzy”, niektóre bowiem są doskonałymi i bardzo praktycznymi przedmiotami codziennego użytku.

W tych paru zdaniach starałam się również przybliżyć Ci zasadność zmiany przyzwyczajeń i przekonać Cię, że czasami warto nawet rozważyć zakup czytnika, bo możesz dzięki temu więcej zyskać niż stracić. 

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!