Witamy visitor możesz log in or create an account

Ten czas musiał w końcu nadejść… Zbliżał się nieuchronnie już od paru tygodni. Wciąż odwlekany, przekładany i zmieniany czaił się szczerząc zęby w szyderczym uśmiechu i czekając na moją wielką klęskę. Czas PROSZONEGO OBIADU. Umawialiśmy się z Rodzicami od baaaardzo dawna, ja obiecałam, że coś przygotuję, oni obiecali, że zjedzą i ocenią. Mój pierwszy test zdolności kulinarnych, jedyna szansa na przekonanie Mamy, że potrafię zrobić coś więcej, niż przygotowywany na studiach ryż z sosem ze słoika. Do wygrania miałam wiele, do stracenia tylko honor i reputację. Eeee! Dam radę, zrobię im królika! - pomyślałam. No i się zaczęło…

Na obiad dla 6 osób potrzebujemy:

- 1 tuszkę królika podzieloną na porcje

- litr maślanki

- 2 cebule

- 100g śliwek suszonych

- szklanka czerwonego wina (półsłodkie)

- olej

- 3 łyżki powideł

- tymianek, rozmaryn, jałowiec, imbir w proszku, sól, pieprz

- rukola do podania i dekoracji talerza

DZIEŃ WCZEŚNIEJ - królika myjemy, zalewamy maślanką i zostawiamy na całą noc - dzięki temu nasze mięso zyska na delikatności.

W DNIU PIECZENIA - opłukać królika z maślanki, osolić, odstawić na 2 godziny.

Rozgrzać olej na patelni i podsmażyć na złoto każdą część osolonego mięsa. Odłożyć, zasypać pieprzem.

Na patelnię z tłuszczem po smażeniu wysypujemy tymianek, rozmaryn, imbir, pieprz, odrobinę soli. Dodajemy wino i pokrojone śliwki suszone i odparowujemy alkohol gotując jeszcze 10 minut cały sos. Dodajemy kilka kulek jałowca, pokrojone w piórka cebulki i powidła, po czym podgotowujemy całość około 10 minut.

Królika przekładamy do naczynia żaroodpornego, zalewamy przygotowanym sosem, nakrywamy pokrywką i wkładamy do piekarnika na 2 godziny w 200 stopniach. I moooocno trzymamy kciuki, żeby pięknie nam się upiekł.

DYNIA: oczywiście Hokkaido! Teraz w każdym markecie i nawet na targu. Najmniejsza i najsłodsza z dyń. MOJA UKOCHANA! Dynię myjemy, kroimy na 4 części, wyciągamy środek z pestkami, a resztę kroimy w paski grubości 1,5-2cm. Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy około 25 minut w 220 stopniach. W trakcie możemy otworzyć piekarnik- odparuje trochę wilgoci z warzywa i dynia stanie się chrupka jak frytki.

Mięso po upieczeniu jest (powinno być ;-) ) niezwykle delikatne, wyraźnie korzenne w smaku za sprawą śliwek i imbiru. Dynia pieczona podkreśla całość delikatną słodyczą. Rukola dorzuca swoją orzechową nutę i... wykwintne danie gotowe. Rodzicom ze zdziwienia tchu zabrakło, każde pytało o dokładkę, a moja reputacja osoby gotującej zdołała przetrwać tę próbę.

Wam również życzę powodzenia - nie bójcie się królika ;-)

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!