Witamy visitor możesz log in or create an account

Każdy z nas stara się raz w roku przynajmniej odpocząć umysłowo od pracy i organizuje sobie wakacje. Czy to wyjazd, czy grillowanie na własnej posesji, czy szwendanie się kilka dni w poszukiwaniu zakupowych skarbów – wakacje to wakacje. Mnie zadowoli każda forma, chociaż lubię te nasze wspólne podróże w różne rejony, różne zakątki niedostępne turystom. Przeważnie nocujemy wtedy u rodzin mieszkających na stałe w danym miejscu, przeważnie też nasz plan „zwiedzania” sprowadza się do szybkiego zerknięcia na zabytek, zrobienia zdjęcia i… ”To co? Idziemy na jakąś dobrą kawę i ciacho?”

Taki system ma mnóstwo zalet – nie stoimy w kolejkach, nie oglądamy tego, co nie za bardzo nas zainteresuje i, co najfajniejsze, mamy możliwość odkrycia niezwykłych, maleńkich restauracyjek, kafejek, barów i popróbowania tego, co dla turysty standardowego niedostępne.

Z Włoch przywiozłam kilka świetnych, podpatrzonych od rodziny nas goszczącej, przepisów.

Dzisiaj spaghetti!

Na 2 typowo włoskie, duuuuże, porcje potrzebujemy:

- 300g makaronu spaghetti

- 10 suszonych pomidorów w oleju

- 6 plasterków szynki parmeńskiej, lub innej długodojrzewającej

- 4 łyżeczki pesto bazyliowego (już nie będę przesadzała wstawiając przepis na domowe pesto – spokojnie kupicie je w każdym sklepie i będzie pysznie)

- świeże listki bazylii

Makaron gotujemy al dente, odcedzamy i polewamy wg uznania olejem ze słoika z suszonymi pomidorami. Nada bogatego aromatu potrawie i wydobędzie w niej ten pomidorowy smaczek. Pesto i pokrojone suszone pomidory również dodajemy do garnuszka z makaronem, ale – co ważne! – jeszcze nie mieszajcie. Brakuje tu już tylko bazylii, której świeże listki porwijcie, i szynki parmeńskiej. Wędlinę należy pokroić na centymetrowej grubości paseczki i podprażyć na suchej patelni do uzyskania chrupiących chipsów. Połowę z nich dodajemy do makaronu, połowa zostaje do dekoracji. Teraz śmiało możecie wszystko połączyć, uważając, żeby z włoskiej pasty nie zrobić „pasty” polskiej – stąd moja sugestia, aby nie mieszać makaronu tysiąc razy, a tylko na ostatnim etapie.

Gotowe danie rozdzielamy na dwie porcje, dekorujemy wierzch chipsami parmeńskimi i kilkoma listkami bazylii i zapraszamy swoją połówkę do degustacji.  Z obowiązkowym kieliszkiem białego wina dopełniającego całość.

Właściwie, to przyszła mi teraz jedna rzecz do głowy… zielona bazylia, biały makaron i czerwone pomidory… WŁOCHY NA TALERZU!

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!