Witamy visitor możesz log in or create an account

Jedliście kiedyś pyzy? Zna je każdy w mojej okolicy – pyszne, lekkie drożdżowe bułeczki przygotowywane na parze. Do tego aromatyczny sos i dobrze upieczone mięso. Przy ostatniej mojej rozmowie z Ukochanym wyszły na jaw jednak kolejne różniące nas doświadczenia – pyzy? Jakie pyzy? Pączki parowane, albo …parówki! Z mięsem i sosem? Chyba żartujesz! Ze śmietaną i owocami, na słodko. To podobno jedyna słuszna ich wersja na Opolszczyźnie.

Wobec tak śmiałego pomysłu zjedzenia pyz w słodkim klimacie, postanowiłam podjąć się wyzwania i przygotować je właśnie w takiej, pamiętanej przez L. z dzieciństwa wersji. I wiecie co…? No dobre! Naprawdę dobre!

Na 6 puchatych, dużych bułeczek potrzebujemy:

- 1 jajko

- 270g mąki pszennej

- 2 łyżki cukru

- 1 cukier waniliowy

- szczypta soli

- opakowanie suchych drożdży 7g

- 50g roztopionego masła

- pół szklanki mleka

Przepis banalny. Sprowadza się raptem do wymieszania drożdży w podgrzanym mleku z odrobiną cukru i wymieszaniu rozczynu z resztą składników. Im dłuższe wyrabianie ciasta, tym lepsze i bardziej puszyste wyjdą nasze pyzy. Polecam mikser planetarny. Gotową masę drożdżową formujemy w równej wielkości kuleczki i odstawiamy n podsypany mąką blat do wyrośnięcia. Macie teraz całe pół godziny dla siebie.

Moja łaźnia parowa dla pyz na słodko składała się z szerokiego gara, słoika po dżemie i metalowego sitka do gotowania warzyw na parze. Do garnka wlałam wodę, na środek słoiczek, na to sitko i na sitko wyrośnięte pyzy. Całość zamknęłam pokrywką tuż po zagotowaniu się wody i przetrzymałam tam swoje bułeczki około10-15 minut. Gorące pokroiłam i udekorowałam ubitą z cukrem pudrem kremówką. I świeże truskawki do tego! Poezja!

Wojnę na pyzy wygrywa L. Ale następnym razem…

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!