Witamy visitor możesz log in or create an account

Ostatnio mam wrażenie, że dzień i noc zaczynają się ze sobą zlewać. Wstaję do pracy – ciemno, wracam z pracy – ciemno. W weekend dla odmiany nad moim miastem wiszą ciężkie chmury i „ciemność widzę, widzę ciemność!”. Nastrój kiepski w taką pogodę, poziom serotoniny spada na łeb, na szyję, nie pomaga 50. Kawa ze słodkim syropem…

 

Dotychczas ratowało mnie jeszcze gotowanie – czy uda się tym razem…? Trzeba sprawdzić. Mam wolny dzień, zrobię coś pracochłonnego. Pierogi! I to w wersji męskiej, z mięsem.

 

Na 40 sztuk pracochłonnych, męskich pierogów potrzebujemy:

- 300g mąki

- 30g rozpuszczonego masła

- szczypta soli

- 1/3 lub mniej-więcej szklanki ciepłej wody

FARSZ:

- pół piersi z kurczaka

- kawałek sera pleśniowego – wg uznania smakowego

- łyżka gęstego serka naturalnego kanapkowego

- świeża, posiekana pietruszka

- 1 jajko

- sól, pieprz do smaku

Jak to zwykle bywa z pierogami, najpierw trzeba przygotować sobie stanowisko pracy – najlepiej duuuży, szeroki stół, bo bałaganu będzie mnóstwo.

I farsz!

Pierś gotujemy w osolonej wodzie, miksujemy blenderem, czy innym wspaniałym „siekaczem”, dodajemy serek kanapkowy, pietruszkę, jajko i pokruszony ser pleśniowy, doprawiamy do smaku solą i pieprzem, ponownie blendujemy i odstawiamy.

Mąkę lekko solimy i dolewamy stopniowo wodę i rozpuszczone masło, ugniatając jednocześnie całość. Masa na ciasto pierogowe powinna być miękka i plastyczna.

Wałkiem zmieniamy ciasto w płaski placek – im bardziej cienki, tym lepiej. Wykrawamy dużą szklanką lub specjalną wykrawaczką do pierogów większe kółeczka i nakładamy w środek każdego po łyżce farszu. Smarujemy obwód kółka lekko zamoczonym w wodzie palcem i nakładając na siebie połówki pieroga zawijamy brzeg w charakterystyczną „falbankę”

Gotujemy w osolonej wodzie z odrobiną oleju do wypłynięcia, podajemy z kremowym jogurtem i pietruszką.

Zajęło mi to całe przedpołudnie, zapewniło pełny talerz dla mnie i L. w porze obiadowej i jakieś 2-3 godzinki sprzątania po całej tej zabawie. Tak mnie to zmęczyło, że jak tylko spoczęłam na kanapie, żadna ciemność na zewnątrz nie miała już większego znaczenia.

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!