Witamy visitor możesz log in or create an account

Jedno z tych dań makaronowych, które zna pewnie każdy. Do znalezienia jest w karcie większości makaroniarskich restauracji, dość charakterystyczne w smaku za sprawą intensywnego aromatu wędzonego boczku. Lekkie to to nie jest, oj, nie... ale raz na jakiś czas... Tak, od święta...

Zróbmy dzisiaj wyjątek i ugotujmy prawdziwą Carbonarę – bez oszustw! Śmietana niech pozostanie śmietaną, boczek boczkiem i zobaczycie sami – efekt warty będzie takich „poświęceń“.

Potrzebujemy:

- makaron (200g na dwie porcje) ugotowany al dente i wymieszany z niewielką ilością oleju z roztartym czosnkiem – kształt makaronu wg uznania, w oryginale chyba tagliatelle, czyli te wstążki długaśne.

SOS:

- kartonik śmietanki 30 %

- pokrojony w kosteczkę boczek – około100g

- 2 duże cebule

- ząbek czosnku

- 2 żółtka

- pieprz, sól, gałka muszkatołowa, świeże listki estragonu

    + odrobina startego parmezanu na wierzch

Cały sos robi się błyskawicznie, polecam zatem zacząć od wstawienia makaronu – tam się ugotuje, tu już sos będzie czekał.

Boczuś z cebulką, czosnkiem, solą i pieprzem wrzucamy na patelnię, smażymy na oleju – fajnie, jeśli będzie czosnkowy, jak u mnie. Dobrze podkreśli aromat.

Dolewamy śmietankę, mieszamy przez chwilę. „Merdamy“ żółtko ze śmietanką i dolewamy do sosu. Mieszamy – całość będzie nam ładnie gęstnieć za sprawą żółtka. Uwaga – trzeba mieszać, inaczej łatwo się zetnie i będą „farfocle“.

Solimy, pieprzymy do smaku, dodajemy gałkę i ...
...i wylewamy na makaron – tak! Ten, który właśnie doszedł. Dekorujemy świeżym estragonem. Ten suszony nie umywa się do prawdziwej zieleniny. Smacznego życzę.

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!