Witamy visitor możesz log in or create an account

Ten notoryczny brak słońca zapowiada niechybne nadejście mroźnej i szczypiącej policzki pory roku – zimy. Skuleni w swoich fotelach, zawinięci w ciepłe koce domagamy się dawki endorfin, najlepiej za pomocą małej słodyczy. Może więc ptysie? Takie na raz. Małe, idealnie słodkie, lekko podkreślone czekoladowymi paseczkami, z kremowym nadzieniem wzbogaconym nutą szczypiącego język trunku – Zima w naszym domu powoli wkracza smakiem słodkości.

Ciasto ptysiowe to jedno z prostszych ciast. Pracochłonne, ale naprawdę ciężko je zepsuć. Próbujcie!

Na około 8 sporych lub 12 mniejszych ptysi potrzebujemy:

- 125g margaryny

- szklankę wody

- 4 jajka

- szklankę mąki pszennej

Postępujemy z ciastem jak z każdym ciastem parzonym – gotujemy wodę z margaryną pod przykryciem (przykrywka jest istotna – jeśli woda odparuje, ciasto nam się nie uda). Dodajemy szklankę mąki i miksujemy na gładko. Studzimy, dodajemy jajka i ponownie miksujemy.
Nakładamy ciasto do szprycy cukierniczej i wyciskamy ptysie na blaszkę pokrytą papierem do pieczenia. Pieczemy 25 minut w 200 stopniach. Tylko niech Was Siła Wyższa broni przed otwieraniem drzwiczek piekarnika w czasie pieczenia! Bo ciacho opadnie i będzie GLUT, nie ptysie.

Nasze ptyśki się pieką i studzą, a my działamy dalej. Czas na nadzienie.

Na nadzienie do 8 ptysiowych pyszności potrzebujemy:

- 2 żółtka

- 1 jajko

- 2 czubate łyżki mąki kukurydzianej (lub proszku budyniowego lub mąki ziemniaczanej – wg uznania; mąka kukurydziana daje lekko kaszkowatą konsystencję)

- 1 kubeczek śmietanki 30%

- 2łyżki cukru pudru

- 1 cukier waniliowy

- łyżeczka masła

- 3 czubate łyżki Mascarpone

- 100ml Martini.

Połowę śmietanki miksujemy z mąką kukurydzianą. Drugą połowę podgrzewamy z cukrem, cukrem waniliowym i Martini do zagotowania. Coś a'la budyń.

Jajko i żółtka miksujemy na puszystą masę, dodajemy do śmietanki z mąką kukurydzianą i ponownie miksujemy całość. Żółciutką masę wlewamy do gorącej śmietanki z cukrem i Martini i mieszamy energicznie do czasu zgęstnienia kremu. Do jeszcze ciepłej masy dodajemy masło i Mascarpone, mieszamy łyżką na gładko, studzimy. NIE WYJADAĆ!!! Bo zabraknie!

Wystudzone ptyśki przekrawamy na połówki, nadziewamy kremem Martini, nakrywamy „czapeczką”. Dekorujemy paseczkami rozpuszczonej z odrobiną śmietanki lub mleka gorzkiej czekolady. Teraz wystarczy już tylko odczekać do wystygnięcia naszych dzieł i... gotowe. Macie cały arsenał słodkiej broni do odpierania ataków zimy za oknem.

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!