Witamy visitor możesz log in or create an account

Baaardzo fajny deser o smaku charakterystycznym dla wypiekanego tortu bezowego w mojej ulubionej cukierni. Karmel, daktyle, orzechy i beza. Mocno słodki, jedwabiście gładki krem zaklei usta nawet największej imprezowej marudzie. Chrupka beza i orzechy przełamują delikatność kremu. A odrobina alkoholu... eeee, chyba nie muszę tłumaczyć.

Na 6 porcji ze zdjęcia (serio - nie ma co robić większych, deser jest wybitnie słodzisty) potrzebujemy:

- 6 dużych ciastek kruchych dowolnej marki

- 250ml śmietanki kremówki

- 340 g masy kajmakowej (ta mała puszka ze sklepu z owadem w kropki)

- opakowanie daktyli - około100g

- opakowanie małych bezików

- duża garść orzechów włoskich

- kieliszek wódki. Albo nawet dwa ;-)

Telefon w dłoń, zapraszamy szybko gości na popołudniową słodkość i pogaduszki i bierzemy się do pracy!

Ciastka kruszymy i układamy po 1 na dnie szklanki.

Schłodzoną śmietankę miksujemy na sztywno dodając połowę masy kajmakowej. Odkładamy z tej masy 4 kopiaste łyżki.

Do reszty dodajemy pokrojone daktyle, pokruszone bezy i posiekane orzechy włoskie. Dzielimy na 6 części i wkładamy do szklanek.

Pozostałą część masy miksujemy z pozostałym kajmakiem, dodajemy wódkę, układamy na pierwszej warstwie kremu w szklance, ozdabiamy daktylem w całości, kilkoma bezami i orzechami włoskimi. Podajemy schłodzone minimum pół godziny, najlepiej z mocną, czarną kawą.

Ktoś pewnie się zastanowi dlaczego deser nazwałam dietetycznym... Otóż... po takiej ilości kalorii ze śmietany, kajmaku i bakalii trzeba będzie niestety zacząć dietę. A najlepiej od razu dwie - przecież jedną się nie najemy!

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!