Witamy visitor możesz log in or create an account

Kto sprytniejszy i szybszy, ten zdążył sobie w czerwcu zamrozić zapas truskawek na taki dzień jak dziś. Jest zimno, jest ponuro i wszystko wokół podpowiada nam, że kolejny beztroski czas ciepła niestety za rok. Przygnębienie nadciąga… No, to wyciągnęłam truskawkowe pokłady dobrej energii i poczęstuję nią każdego na mojej drodze dzisiaj – Ciebie również!

Ciacho z gatunku prostych i uwielbianych – mamy biszkoptowy spód, mamy delikatny budyniowy krem i na tym czerwieni się warstwa mocno truskawkowej galaretki. Mhhh, lato wracaj!

Na jedną blaszkę kostki potrzebujemy:

BISZKOPT:

- 4 jajka

- 1 łyżka mąki pszennej tortowej

- 130g mąki ziemniaczanej

- 1,5 płaskiej łyżeczki proszku do pieczenia

- 80g cukru

- pół łyżeczki octu

MASA BUDYNIOWA:

- 1 torebka budyniu w proszku

- mleko

- 50g masła

- cukier

TRUSKAWKOWA GALARETKA:

- 1 opakowanie galaretki o smaku truskawkowym

- cukier

- 300g truskawek

Zaczynamy od biszkoptowego spodu. Dla tych, dla których biszkopt wciąż jest wyzwaniem, drobna sugestia – nastawcie się na spektakularny efekt, bo przepis, który dostałam sto lat temu od Mamy jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Ciasto rośnie jak głupie. Dlatego na średnią blaszkę w zupełności wystarczy połowa porcji tortowej – dokładnie tyle, ile Wam rozpisałam.

Na początek białka ubijamy na sztywno. W osobnej misce ucieramy żółtka z cukrem, następnie łączymy je z ubitymi białkami. Mąki i proszek do pieczenia przesiewamy razem i DELIKATNIE, bez użycia miksera mieszamy z jajeczno-cukrową masą. Nasze ciasto nie może być zbyt napowietrzone – wtedy pięknie urośnie, ale równie pięknie i szybko opadnie po wyjęciu z piekarnika. A tego nie chcemy.

Do gotowej masy dolewamy odrobinę octu dla lepszego procesu denaturacji i wkładamy ciasto wylane na średnią blaszkę do piekarnika. Wystarczy mu 20-25 minut w 170 stopniach. Pilnujcie wierzchu tylko – lubi się przypalić. Gorący biszkopt wyciągamy i rzucamy na podłogę całą blachę – ten dramatyczny gest uwolni pęcherzyki powietrza i nie dopuści do opadnięcia puszystego wypieku.

Rzucone? Fajnie. To niech sobie stygnie, a my bierzemy się za krem budyniowy.

Gotujemy całą paczuszkę budyniu według przepisu na opakowaniu. Dosłodzenie Wam zostawiam. Mi odpowiada lekko słodki, inni wolą ulepek – według upodobań.

Gotowy budyń należy wystudzić i zmiksować, utrzeć na gładko z miękkim masełkiem. Tak przygotowanym kremem smarujemy wierzch biszkoptu.

No i truskaweczki! Czas na nie. Kto ma zamrożony mus, niech się cieszy, kto ma całe owoce, niech rozmrozi i zblenduje. Galaretkę przygotowujemy w mniejszej ilości wody, niż podaje opakowanie – odejmijcie szklankę. Do ciepłej galaretki dodajcie cukier do smaku i zmiksowane truskawki. Odstawcie do lodówki na jakieś 20 minut – powinna lekko stężeć.

Chłodną galaretkę jeszcze raz zmiksujcie i wylejcie delikatnie na biszkopt z kremem. Wyrównajcie wierzch łyżką, uzbrójcie się w cierpliwość i zostawcie całe ciasto na kilka godzin w lodówce do całkowitego ustalenia konsystencji. Ja swoje zostawiłam na całą noc.

Kostkę truskawkową najlepiej kroić jeszcze zimną – wtedy idealnie utrzyma kształt i konsystencję.

Podaję ją z listkiem mięty, czasem oprószam wiórkami kokosowymi… I zawsze z kawą w duecie.

Smacznego!

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!