Witamy visitor możesz log in or create an account

Dziś mój szczęśliwy dzień – nareszcie mam swój wymarzony kuchenny gadżet! Nareszcie, nareszcie! Piękny, wypasiony, czerwony robot kuchenny K-Max stoi na moim blacie i uśmiecha się do mnie serdecznie. A wiecie co w tym najpiękniejsze? To czerwone cudeńko to główna nagroda w konkursie kulinarnym, z czego dumna jestem jak bąk. Dzisiaj doszedł i od razu rzuciłam się do testowania jego możliwości. Na pierwszy ogień idą muffinki. 15 sztuk. Na bogato.

Na całą furę rumowo-orzechowych muffinek z czekoladą potrzebne będą:

- 350g mąki pszennej tortowej

- 1/3 szklanki oleju arachidowego

- 1 cukier waniliowy

- 100g cukru

- szczypta soli

- 2 płaskie łyżeczki prostu do pieczenia i pół łyżeczki sody

- 2 jajka

- 3/4 szklanki mleka

- aromat rumowy

- tabliczka mlecznej czekolady

Mąkę, proszek, sól i sodę mieszamy razem w osobnej misce.

Jajka i cały cukier pakujemy do srebrnej, przecudownej, przepięknej, wspania… no, do miski miksera. I miksujemy na puszystą masę.

HEJ! Czy Wam też wyszła tak idealna cukrowo-jajeczna masa? Szok.

Jak już przestaniecie się tym zachwycać, dodajcie do masy rumowy aromat, mleko, olej i znów miksujcie przez chwilkę. Czekoladę kroimy drobno. Stopniowo do całości dodajemy przesianą i wymieszaną ze spulchniaczami mąkę, a kiedy wszystko przyjmie jednolitą konsystencję dodajcie pokrojoną czekoladę i poprzelewajcie masę muffinkową do papierowych papilotek, lub silikonowych foremek.

Muffinki pieczemy jakieś 20 minut w 190 stopniach. No… może z minutkę dłużej.

Pachnące, gorące, takie prosto z pieca – ukoronowanie mojej kuchennej randki z nowym mikserem. Smacznego!

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!