Witamy visitor możesz log in or create an account

Każdy z nas ma z pewnością kilka takich smaków, które zawsze mu odpowiadają i za którymi pójdzie na koniec świata. Moim jest cynamon. Zdecydowanie! Lubię też wszystko, co mocno ostre, pleśniowe i kokosowe. Niekoniecznie równocześnie, rzecz jasna.

O ile z cynamonem i ostrymi smakami mogłąbym mieć problem gotując dla swoich najbliższych, o tyle z kokosem nie może być o tym mowy. Mój L. uwielbia ten smak i chętnie pozwala mi na eksperymenty w tym temacie.

Zbliżały się jego urodziny, pomyślałam, że powinien dostać coś specjalnie dla niego przygotowane, od serca i z miłosną dedykacją uformowaną moimi dłońmi. Batoniki!

Pracochłonne i mocno kokosowe, wilgotne rolki pod czekoladową skorupką. Z niesfornym akcentem wódki – w sam raz na urodziny kokosowego maniaka.

Na 10 batoników potrzebne będą:

- 100ml wódki

- 200g wiórków kokosowych

- mleko w proszku pełne

- pół puszki mleka zagęszczonego słodzonego

- czekolada gorzka

- łyżka masła

Całą zabawę w robienie batoników musimy zacząć około tygodnia wcześniej – no, sorry... czas uzbroić się w cierpliwość. A cierpliwość, jak wiadomo, jest nagradzana.

Wiórki przesypujemy do słoika i zalewamy wódką. Potrząsamy kilka razy dziennie przez tydzień – powinny nasiąknąć porządnie i lekko rozmięknąć.

W dniu przygotowywania masy na batoniki należy zblendować zawartość słoika tak drobno, jak tylko się da i przełożyć wszystko do garnuszka. Zalewamy to mlekiem zagęszczonym i na wolnym ogniu podgrzewamy do zagęstnienia i odparowania alkoholu – uwaga! Łatwo się przypala, musicie więc baaaardzo obserwować kokosową masę, żeby nie było brązowych, skarmelizowanych plamek na batonikach. Jeśli masa jest zbyt lejąca, dodawajcie stopniowo tyle mleka w proszku, aby stała się plastyczna. Jeśli jest zbyt gęsta dolejcie mleka z puszki.

Przestudzoną podstawę batoników umieszczamy w lodówce na godzinę. Po tym czasie z masy formujemy 10-centymetrowe rolki i układamy na płaskim talerzyku.

W rondelku rozpuszczamy z łyżką masła gorzką czekoladę i polewamy z wierzchu każdy batonik, następnie odstawiamy do lodówki do zastygnięcia.

Batoniki przed podaniem dobrze jest umieścić w temperaturze pokojowej na godzinę – dzięki temu cudnie zmiękną i odzyskają intensywny, kokosowy zapach.

Mój urodzinowy prezent dla L. wywołał taki uśmiech na jego twarzy, że właściwie mogę robić te batoniki co tydzień. Tylko kiedy my to wybiegamy ja się pytam...

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!