Witamy visitor możesz log in or create an account

Kolejny wolny wieczór, kolejny raz czuję, że pokręciłabym się w kuchni i przygotowała coś dobrego. Znacie to uczucie...? Tajemnicze COŚ chodzi za człowiekiem, skrada się i szepcze do ucha, że najwyższy czas uzupełnić niedobory cukru w organizmie.

Cukrowy instynt nigdy mnie nie zawodzi. Dzisiaj podpowiada mi, że czas na kruche ciasto. Popycha też w stronę lodówki... tfu! Jednak zamrażarki... szukam... kopię... głębiej.... jest! Opakowanie nazbieranych w lesie jeżyn cierpliwie przetrwało zimowy marazm i dopomina się o należną uwagę. Mamy więc spód, mamy wkład, potrzebne wykończenie. Będzie beza na budyniu.

Do dzieła!

Na 22cm tortownicę potrzebujemy:

CIASTO

- 170g mąki pszennej

- 1/2 kostki margaryny

- 100g cukru pudru

- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

- 3 żółtka

WARSTWA OWOCOWA

- 400g jeżyn (myślę, że równie dobrze sprawdzi się mieszanka jeżyn z malinami, lub same malinki) – 1 łyżka proszku budyniowego waniliowego

- 2 łyżki pianki bezowej, którą zaraz przygotujemy

ZERO CUKRU do owoców!

Poważnie.

Ciasto będzie słodkie, beza też, dlatego warstwa jeżyn ma stanowić przełamanie tej słodyczy.

BEZA BUDYNIOWA

- 6 białek

- 4 łyżki cukru pudru

- 2 łyżki proszku budyniowego

- garść migdałowych płatków

Kolejność przygotowywania ciasta jest dosyć istotna – radzę zacząć od ciasta półkruchego, które poleżakuje w piekarniku dając czas na „ogarnięcie“ reszty.

Wszystkie składniki spodu muszą być w temperaturze pokojowej, ułatwi to ich miksowanie z użyciem haków. Połączcie składniki, wyrabiajcie przez chwilę, wyłóżcie na blaszkę tortownicy wyłożoną papierem do pieczenia i podpieczcie 10-15 minut w 170 stopniach. Ciasto celowo nie jest nakłuwane i celowo nie mrozi się przed pieczeniem – chciałam, aby konsystencja była na pograniczu ciasta kruchego z tym wyrośniętym. Zobaczycie – warto.

A teraz pianka bezowa – zmieniamy w mikserze haki na mieszadło do ubijania i przez chwilkę miksujemy białka z cukrem. Jest już biała, błyszcząca masa? Super. Dodajemy proszek budyniowy i  minutka miksowania ponownie. Dokładamy płatki migdałowe, mieszamy łyżką.

Owoce rozmrażamy (no, chyba, że jakimś cudem świeże macie – wtedy je lekko podgotujcie z odrobiną wody i zredukujcie sok, będą mocno kwaskowate), odsączamy nadmiar soku, dodajemy proszek budyniowy i 2 łyżki pianki.

Nasz spód już chyba gotowy, więc wyciągamy z piekarnika i na gorący wykładamy warstwę owoców, po czym ponownie ciacho idzie do piekarnika. Tym razem na 8-10 minut.

I ta sama bajka – wyjmujemy ciasto, na wierzch wykładamy całą piankę bezową i do piekarnika, jednak tym razem obniżcie temperaturę do 110 stopni i zostawcie ciasto na jakieś 20-25 minut. Właściwie to spokojnie można po tym czasie piekarnik wyłączyć i pozwolić wypiekowi na ostygnięcie i wysuszenie bezy w środku.

Chłodne ciacho posypujemy cukrem pudrem. Cieszy oko, prawda? Już się nie mogę doczekać aż poczęstuję domowników. Wam też wyszła taka fajna i gruba beza? Oby...!

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!