Witamy visitor możesz log in or create an account

Tradycją blogów i stron kulinarnych jest „wytłumaczenie się” z tego, skąd mamy w naszej przepastnej i wypasionej kuchni produkt, którego na próżno szukać na zwykłych sklepowych półeczkach. Czuję się zatem w obowiązku wyspowiadać z faktu posiadania suszonych kwiatów lawendy – przyjechały aż z Monachium, z jednego z większych tamtejszych supermarketów, do którego wybraliśmy się w poszukiwaniu nowych smaków i ciekawostek spożywczych.

 

No, dobra… ściemniam… po czarne, lukrecjowe żelki tam wpadliśmy, a lawenda trafiła się przypadkowo. Tak, czy inaczej – jest.

 

Tak bardzo ją oszczędzałam na wyjątkowy wypiek, że schowana głęboko zniknęła mi z oczu i myśli. Aż nagle… w poszukiwaniu młynka z pieprzem trafiłam na nią wczoraj. Błyskawicznie wyobraźnia podsunęła mi pomysł dosyć karkołomny – jakby tak połączyć lawendę i cytrynę…? I zrobić jakieś pachnące masłem ciastka…?

Na całą blaszkę ciastek (około 35-40 sztuk) potrzebujemy:

- 300g mąki pszennej

- 2 łyżki mąki ziemniaczanej

- 120g masła rozpuszczonego i przestudzonego

- 2 żółtka

- 100g cukru pudru

- 1 cukier waniliowy

- szczypta soli

- sok z całej cytryny i skórka otarta z niej

- 2-3 łyżki suszonych kwiatów lawendy

Skąd lawenda? Poszukajcie w większych supermarketach, lub oskubcie swoje suszone wiązanki zebrane późnym latem.

Wszystkie składniki ładujemy do miski i mikserem z hakami miksujemy na jednolitą masę. Spróbujcie – może być dla Was trochę zbyt kwaśne, wystarczy wtedy dodać cukru pudru. Jeśli ciasto wydaje się nam zbytnio suche dodajcie kapkę wody i ręcznie wyrabiajcie jeszcze przez moment.

Bierzemy teraz wałek i rozwałkowujemy ciasto na placek o grubości połowy centymetra. Z niego wykrawamy dowolnymi foremkami, lub zwykłym kieliszkiem ciasteczka, które układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce. Pieczemy w 170 stopniach przez około10-15 minut. Lepiej te nasze ciasteczka obserwować podczas opalania – łatwo przegapić moment, w którym pięknie zarumienione zamieniają się w równie pięknie spalone.

Zapach ciasteczek zainteresował moich domowników, ale smak – dosyć nietypowy i wyraźnie kwaskowaty, sprawił, że przepis na stałe zagościł w Magicznym Notesie Wypieków.

Musicie spróbować!

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!