Witamy visitor możesz log in or create an account

Co jest malutkie, przykuwa spojrzenia, ślicznie wygląda na dłoni i wzbudzi zazdrość każdego w otoczeniu…? Własnoręcznie wykonana trufla, oczywiście! Ukulana z namaszczeniem, zawrotnie czekoladowa, lekko podchmielona i otoczona w czekoladowej posypce. Magia…

 

Nie za duża, nie za słodka – taka na raz. Intensywnie czekoladowa, z owocową niespodzianką wewnątrz. Nie znam ani jednej osoby, która nie pokusiłaby się o spróbowanie takiej trufli – zwłaszcza, jeśli ich pełen talerzyk pojawi się na Waszym stole w samym środku towarzyskiego spotkania.

 

Do kulania marsz!

Na cały talerzyk czekoladowych słodkości potrzebujemy:

- 50g mąki pszennej

- 50g mąki kukurydzianej

- 100g cukru

- 3 jajka

- 1 łyżeczka proszku do pieczenia

PLUS:

- 150ml śmietanki kremówki

- 50ml wódki

- 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej

- 1 cukier waniliowy

- 1 czekolada gorzka i 1 mleczna

- mrożone maliny

- szczypta soli

- czekoladowa posypka

Zaczynamy od przygotowania bazy, czyli biszkoptowego ciasta. Oddzielamy białka od żółtek, żółtka ubijamy z połową cukru w jednej misce, w drugiej ubijamy z resztą cukru białka. Obie masy łączymy ze sobą. Mąki i proszek do pieczenia przesiewamy, mieszamy i stopniowo dodajemy do masy jajecznej, po czym tak przygotowane ciasto wylewamy na mniejszą blaszkę i pieczemy w 200 stopniach około 25 minut.

Po wystygnięciu kruszymy cały biszkopt – najdrobniej jak się tylko da!

Śmietankę gotujemy z kawą rozpuszczalną i czekoladami połamanymi na kawałki , dodajemy torebkę cukru waniliowego, wódkę, szczyptę soli i przelewamy masę do pokruszonego wcześniej ciasta. Całość bardzo dokładnie rozgniatamy mikserem do jednolitej konsystencji, odstawiamy do przestygnięcia i zabieramy się za kulanie trufelkowych pyszności. Tworzymy kulki wielkości orzecha włoskiego, palcem robimy w środku zagłębienie i do każdej wkładamy po 1 zamrożonej malince, po czym ponownie kulamy, aby nadać ostateczny kształt i obtaczamy w czekoladowej posypce.

Przygotowane trufelki koniecznie schładzamy w lodówce minimum godzinę przed podaniem.

A podajemy z filiżanką mocnej, ciemnej kawy. Tak, jak lubię!

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!