Witamy visitor możesz log in or create an account

Po wielu trudach wyprowadzki, męczarniach przenoszenia rzeczy, bólach ponownego składania i prasowania później ubrań, życia na walizkach do zakończenia starej pracy, nareszcie mogę powiedzieć, że jestem W DOMU. 

- „Jakoś tak… pusto tu się wydaje i mało przytulnie” – powiedział niedawno mój L.

Racja, mieszkanko już urządzone, ale widać, że kobieta jeszcze w nim nie mieszka. Okna zieją czystymi szybami, brakuje bibelotów, drobiazgów, poduszek, i świeczek, które nagminnie zapalam. Pełna energii wstaję zatem kolejny dzień z samego rana, żeby ten nasz DOM doprowadzić do stanu babskiej przytulności. Wieszam długie, delikatne firanki na oknie, układam moje porcelanowe ptaszki… Zadowolona rozglądam się po 6 godzinach pracy i… jest pięknie! To skoro  już tak się pięknie zrobiło, to zrobimy jeszcze domowo – upiekę coś pysznego!

Tak właśnie spontanicznie powstało jedno z moich fajniejszych ciast – cytrynowe. Skórka cytryny, wiórki czekoladowe w środku, miękkość i lekkość ciasta były niczym w porównaniu do jego obłędnego zapachu w całym DOMU. Szczypta magii w grudniowy dzień…

Na tortownicę 26cm potrzebujemy:

- 250g masła

- 150g cukru

- torebka cukru waniliowego

- 4 jajka

- skórka z 1 cytryny i sok z 2,5 cytryn

- 200g mąki

- 50g mąki kukurydzianej

- 2 łyżeczki proszku do pieczenia

- czekoladowe wiórki ze startej czekolady gorzkiej – taka duża garść

- cukier puder do dekoracji wierchu

- szczypta soli

Masło rozpuszczamy w misce wkładając je na chwilkę do mikrofali. Do przestudzonego dodajemy: cukier, jajka, cukier waniliowy, szczyptę soli, skórkę z cytryny i sok z cytryn. Całą tę „paćkę” ucieramy na gładką masę – można chwycić za mikser.

Mąki łączymy ze sobą przesiewając je wcześniej, dodajemy do nich proszek do pieczenia i taką mieszankę stopniowo dokładamy do masy cytrynowej. Mikser cały czas w ruchu, of course.

Połączyło się? To czas na wiórki czekoladowe, które wmieszajcie łyżką.

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni, tortownicę smarujemy masłem  od środka i podsypujemy bułką tartą, wlewamy ciasto i smyk! na godzinę do piekarnika. Pilnujcie wierzchu! Jeśli niebezpiecznie zacznie się przypalać, należy ciastu dać osłonę na górę z folii  aluminiowej.

Upieczone i wystudzone ciacho dekorujemy przed podaniem plasterkami cytryny i cukrem pudrem.

Smak jest fantastyczny, zapach podobnie, ale zdziwienie L. po wejściu do domu… tego do niczego nie można porównać!

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!