Witamy visitor możesz log in or create an account

Coś na tyle zgrabnego, żeby z łatwością dało się wcisnąć do damskiej torebki. Coś jednocześnie pożywnego, sycącego, słodkiego, ale i zdrowego! Właśnie na tle takich myśli powstały moje batoniki – lekko uginające się pod zębami – to zasługa chłonącej wilgoć jak gąbka kaszy, wypełnione aż 5 rodzajami orzechów i maksymalnie odżywcze. Wyciągacie takie w pracy i w mgnieniu oka wszystkie koleżanki będą chciały spróbować.

 

Chociaż kawałek! Ooo, tyci, tyci! Ale spokojnie – z porcji wychodzi aż 6 porządnych sztuk gotowych do obdarowania znajomych. Zaczynamy!

 

Na 6 dorodnych batonów potrzebujemy:

- pół opakowania kaszki ryżowej o smaku bananowym

- mleko zagęszczone niesłodzone

- 1 mleczną czekoladę

- 2 łyżki masła

- 2 łyżki miodu

- orzechy (u mnie laskowe, włoskie, migdały, słonecznik i wiórki kokosowe)

- około szklanki mleka w proszku

Kaszkę przesypujemy do miski i zalewamy na tzw oko mlekiem do uzyskania papkowatej konsystencji.

Czekoladę i 1 łyżkę masła rozpuszczamy w kąpieli wodnej.

Orzechy podprażamy na patelni lub w piekarniku.

Do kaszki dodajemy ciepłą czekoladę i...

...i mnóstwo orzeszków! Mieszamy.


Mód i 1 łyżkę masła rozpuszczamy i jeszcze ciepłe dokładamy do reszty składników.
Całość za rzadka? Dodajemy tyle mleka w proszku, ile jest potrzebne do związania masy.


Teraz wszystko wgniatamy bardzo mocno w jakieś prostokątne pudełku i odkładamy do lodówki na godzinę.Po tym czasie można kroić nasze cudeńka.


Pokrojone batony owijałam od dołu paskiem papieru do pieczenia, a całość zapakowałam w przezroczystą folię. Wykorzystać możemy tutaj zwykłe rękawy do piekarników. Dzięki opakowaniu batonów nie ma ryzyka, że coś nam się rozpłynie, zatłuści w torebce. A jaka profeska w wykonaniu!

Mój batonik świetnie sprawdził się w roli drugiego śniadania – do kawusi i ploteczek w pracy. Tak, jak zawsze chciałam.

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!