Witamy visitor możesz log in or create an account

„Przestań naprawiać siebie. Nigdy nie byłaś popsuta!”

Jeff Foster

Codziennie w mediach jesteśmy przekonywani o tym, że czegoś nam brakuje, że jesteśmy jacyś nie tacy jak powinniśmy, że mamy za mało mocy, światła, energii, wiary w siebie, za mało pieniędzy, za mało przyjaciół, za mało kreatywności, radości czy odwagi. To powoduje, że przede wszystkim zaczynamy stopniowo dawać temu wiarę a tym samym coraz gorzej się czuć i coraz silniej odczuwać świadomość pewnych braków w sobie, jakichś blokad lub śladów traum z dzieciństwa, aż stopniowo zaczynamy szukać na zewnątrz kogoś, kto wypełni lub choćby tylko uzupełni choć część brakujących nam zasobów i ukoi, wyleczy czy choćby podleczy nasze rany. No dobra… niech choć wyjaśni, przybliży co jest nie tak i co z tym zrobić.

Panująca obecnie moda na wszelkiego rodzaju psychoterapie, szkolenia, kursy, warsztaty, terapie duchowe, uwalniania mocy, energii czy innych zjawisk, oprócz wpajanej nam codziennie świadomości bycia niedoskonałą wynika również z potrzeby powstawania u niektórych ludzi koncepcji bycia mentorem, guru, wizjonerem, przewodnikiem czy innym mistrzem. Dzisiaj bardzo wiele osób uważa, że posiada dar prowadzenia innych i przekonywania ich, że jego sposób na życie i rozwiązywanie problemów jest wyjątkowy i zdecydowanie najlepszy. To przede wszystkim ci ludzie przekonują nas, że coś jest nie tak, że coś w nas nie działa prawidłowo.

Zdziwiona? Mają z tego kasę, dużą kasę. Jak to dużą? – spytasz. Przecież 100 czy nawet 1000 złotych za warsztat czy sesję terapeutyczną, który daje „uzdrowienie”, poczucie szczęścia, poczucie kompatybilności ze światem, to bardzo, bardzo skromna kwota. To bardzo wygórowana kwota, ba, to pieniądze wyrzucone w błoto. Jak długo po takim spotkaniu czujesz się „bardziej kompletna”? Pół dnia? Trzy dni? Potem „schodzisz na ziemię”, zderzasz się z rzeczywistością i… zaczynasz szukać kolejnego psychologa, kolejnego mistrza, kolejnego szamana, kolejnego coach’a, kolejnego warsztatu, szkolenia czy kursu …i płacisz mu za kolejne kilka godzin poczucia bycia „kompletną”. Powoli uzależniasz swoją moc, swoją „kompletność” od uczestnictwa w różnych sesjach i bycia w ciągłym kontakcie z „magikami doskonałości”.

Osobiście znam kilka osób, które regularnie wyszukują sobie „właściwych” dla siebie warsztatów i regularnie uczestniczą w kolejnych „krokach doskonalenia siebie”. Za każdym razem podekscytowane nową formą wiedzy, nowym mistrzem, „gigantycznym krokiem w górę”… Na co dzień samotne, rozkminiające wszystko na czynniki pierwsze, analizujące każdy krok, gest, słowo swoje i partnera rozmowy, obserwujące każde swoje uczucie, odczucie. Na co dzień nie istniejące na serio w kontaktach z innymi, ciągle odjechane czy odleciane gdzieś w inne wymiary. Zdziwione, że samotne, …że tylko znajomi, …że brak kogoś bliskiego. A czy Ty chciałabyś przebywać z kimś, kto cały czas interpretuje każde Twoje słowo, każdy gest, każde zachowania i notorycznie informuje Cię jakie są jego odczucia, jakie ma odloty, wizje i wglądy? Mnie osobiście by to zamęczyło, nie byłabym zainteresowana byciem z takim parterem.

Masz tak? Ciągle czujesz potrzebę „rozwijania się”? To zejdź wreszcie na ziemię. Żaden guru nie będzie Twoim sercem przy drugim człowieku, żaden guru nie nauczy Cię słuchania kogoś bez oceniania. Psychologowie, mistrzowie, mentorzy czy guru uczą ciągłej obserwacji siebie i własnych odczuć i reakcji, ciągłego obserwowania, ciągłego analizowania i korygowania. Gdzie w tym cisza, gdzie słuchanie i brak ocen, gdzie empatia, zainteresowanie kimś innym niż tylko sobą, gdzie naturalność, gdzie bycie człowiekiem, gdzie popełnianie błędów, gdzie naturalne interakcje?

Zapytasz pewnie, jak w takim razie stawać się lepszą, uzupełniać swoje braki, doskonalić siebie, uzdrawiać siebie? Jeff Foster mówi: „Przestań naprawiać siebie. Nigdy nie byłaś popsuta!” Może zamiast wierzyć w te wszystkie brednie wmawiane Ci latami, byś inwestowała w naprawianie siebie, w uzupełnianie braków, w korygowanie nieistniejących błędów, może byś uwierzyła w końcu, że Bóg stworzył Cię na swoje podobieństwo, że jesteś doskonałością, że jesteś kimś niepowtarzalnym i wyjątkowym. Może od dzisiaj uwierz w to, że jesteś kompletna i zamiast tracić czas na zbędne działania, zacznij pokazywać innym swoją doskonałą naturę, zacznij żyć tym, kim jesteś. Nikim innym nie będziesz. Otwórz oczy na piękno przyrody i ludzi, i pokazuj innym, że wszystko wokół jest doskonałe, oni też. Pozwól sobie po prostu żyć, przeżywać swoje życie i intensywność zmian tego świata. Pozwól sobie wreszcie na naturalność, na własną wyjątkowość, na własne reakcje i interakcje, żyj.

Odkryj swoje hobby, swoją pasję życia, zapisz się na kurs hobbistyczny, poznawaj, zagłębiaj tajniki swojej pasji, ucz się nowych rzeczy, by dawać innym radość z obcowania z Twoimi dziełami. Zapisz się na zajęcia jogi czy inną formę ruchu dla zdrowia i dobrego samopoczucia, tam też poznasz wielu bliskich Ci ludzi. Naucz się fotografii, decoupage, malowania, tworzenia stron internetowych czy może wspinaczki po ściankach – wybór jest przeogromny, możliwości mnóstwo. Szukaj pasjonatów i proś ich o udostępnienie tajników ich profesji. Żyj z pasją!

Przypomina mi się tak sytuacja, kiedy początkiem jesieni podczas przerwy w pracy wyszłam z koleżanką przed budynek, by powąchać zapach pierwszego jesiennego deszczu i spojrzeć na spadające liście. Początek jesieni, było wyjątkowo mokro i szaro, wiał wiatr, liście masowo opadały. Po chwili usłyszałam głos koleżanki: „z czego ty się tak cieszysz?” Odpowiedziałam: „patrzę na to, co się dzieje i cieszę się, że milowymi krokami zbliżamy się do wiosny, pomyśl, gdyby te liście teraz nie spadały, jak bardzo odległa byłaby wiosna i jej pąki na drzewach, to jest piękne”. I co się stało? Obie zaczęłyśmy się głośno śmiać. Powiedziała, że wprawdzie jestem „nieco szurnięta” ale w tym ponurym dniu dałam jej więcej radości niż słońce w najpiękniejszy letni dzień.

Świat jest doskonały, życie jest doskonałe, Ty jesteś doskonała. Uśmiechnij się, unieś głowę wysoko i ruszaj, nie by naprawiać świat, ruszaj by chwalić i rozweselać ten świat.

A gdy potrzebujesz otuchy i chcesz przypomnieć sobie skąd pochodzisz, posłuchaj tego utworu – „Przyjaciele” /Bogusław Mec/

Kiedy wszystko idzie źle
Wezwij mnie, wezwij mnie
Gdy znajomych tłum jak wróg odwróci się
Wezwij mnie, zjawię się

Gdy Twój świat rozpada się
Wezwij mnie, wezwij mnie
Czuję, że dziś jak dziecko boisz się
Wezwij mnie, zjawię się

Przeprowadzę Cię przez mrok
Nie pozwolę ranić łzom
I nie będziesz już się bać
Przyjaciele po to są

Kiedy już, kiedy już Ci braknie sił
Wezwij mnie, wezwij mnie
Boisz się, że nie wesprze Cię już nikt
Wezwij mnie, zjawie się

I pomogę z kolan wstać
I zbudować nowy dom
Znów poczujesz życia smak
Przyjaciele po to są

Masz ogromne wsparcie z góry, skorzystaj z niego.

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!