Witamy visitor możesz log in or create an account

„Dajcie krótki urlop swojemu ego, a powstanie przestrzeń dla rzeczy, o których do tej pory nawet wam się nie śniło.”

Jesper Juul

Jest ktoś, kto czasami nie daje zasnąć, notorycznie nie pozwala na chwilę się odprężyć, tłumi nachalnie wewnętrzny głos, zabija prawdę o mnie. Jest ktoś, kto grubą kotarą zasłania mi piękno świata. Ale też jest ktoś, kto „wspiera” mnie bym sięgała wyżej, sięgała po więcej…

EGO – dzisiaj przyszedł czas by się z nim rozprawić, ostatecznie i trwale. Czy trwale, to się dopiero okaże, jednak na pewno już czas na radykalne kroki. Dlaczego właśnie dziś, dlaczego nie np. od Nowego Roku? Bo dziś przyszła do mnie odpowiedź, że to jest pilne, że już dłużej nie mogę tolerować jego nadętej obecności. Dzisiaj przyszła złość, poczucie bezradności i łzy. Ale przyszła też akceptacja tych uczuć i zgoda na zmiany. I ten błysk w oku – mam nad czym pracować, czas na radykalne zmiany! To nowe wyzwanie jest wynikiem prowadzonych przeze mnie ostatnio obserwacji mojego życia i uwalnianiu rzeczy, które już mi nie służą. Przede wszystkim szukałam jednak odpowiedzi na pytanie: co jest kluczem do otwarcia drzwi, które chciałam otworzyć? Drzwi do równowagi wewnętrznej, otwartości na świat, spokoju i naturalnej radości. No i przyszła „bomba” do rozbrojenia. EGO!!!

Dzisiaj cały czas zadaję pytania. Jak pozbyć się ego? Jak wyeliminować jego negatywne oddziaływanie? W jaki sposób się od niego uwolnić? Jak żyć bardziej uważnie, by już nigdy więcej nie dać mu tyle wolności w kierowaniu mną?

Dzięki pytaniom przychodzą odpowiedzi, podpowiedzi, wyjątkowe wskazówki i wyjątkowi nauczyciele.

Przede wszystkim postanowiłam poznać „przeciwnika”. Zbieram o nim wszystkie możliwe informacje; czym się zajmuje, jaki ma wpływ na moje życie, relacje, nastroje, ile ma twarzy i jakie, w jaki sposób mną kieruje i manipuluje. Może jest ostatnim draniem, ale dostał ode mnie dzisiaj swój własny zeszyt, w którym zaczynam go rozpracowywać i przygotowywać strategię odebrania mu przynajmniej części władzy nade mną. Po kilku zaledwie godzinach pracy z tym tematem i obserwacji „drania” sporo wiem i wszystko wynotowałam w „jego” zeszycie. Zapisałam też (w tym samym zeszycie) cuda, jakie wydarzyły się dzisiaj w związku z tą pracą. Zapisuję też i będę zapisywać kolejne etapy pracy, zastosowane metody i efekty tych działań, by na bieżąco móc śledzić postępy w odbieraniu Ego mojego światła. Niesamowite jest, jak wiele pomysłów pojawia się gdy szukamy rozwiązań. Przecież właśnie tworzę mój autorski program odwrotu od ego. Właśnie spisuję pojawiające się techniki i ćwiczenia do pracy z tym tematem. Przychodzą do mnie z różnych stron, z zabawy z dzieckiem, maila od Przyjaciółki, inspirującej rozmowy z pewną cudowną kobietą, nagłego przebłysku dobrej myśli, przeczytanej dziś książki.

Ruszyłam dzisiaj w moją podróż, zrobiłam dzisiaj kilka ważnych kroków, przygotowałam się do tej podróży i będę codziennie wykonywać choć jeden krok, by ujrzeć cel. Wiem, że pojawią się po drodze testy, wiem, że poznam bunt mojego ego, ale też wiem, że nie chcę go dłużej pielęgnować. Dzisiaj zaczęłam rozmawiać z aniołami i wróciłam do wyciszenia, do moich chwil medytacji.

Dostałam też dzisiaj wyjątkowy prezent od niebios. Mój synek (2 latka i 4 miesiące) bawi się codziennie z tatą samochodzikami, udaje, że jeździ szybko, po czym tata jedzie „radiowozem” i każe mandatem małego kierowcę, wcześniej wypytując go o dane personalne. Dzisiejszy dialog jednak nas niesamowicie zaskoczył:

Tata: Przekroczyłeś prędkość, będzie mandat, jak masz na imię?

Junior: Miłością jestem

Tata: Jak masz na nazwisko?

Junior: Jestem Miłością

Tata: Gdzie mieszkasz?

Junior: W Miłości. (i cały czas się uśmiechał)

Dodam tylko, że na co dzień w tej zabawie podaje wszystkie swoje dane osobowe. Dzisiaj przemówił językiem miłości, uniwersalnej energii, zniknęło ego.

Ego – przecież każda z nas go posiada, więc powinno być u każdej z nas identyczne. Nic bardziej mylnego. Każda z nas ma swoje prywatne ego, z jego własnymi indywidualnymi cechami, taktykami i metodami manipulowania nami. Każda z nas ma też ego innej wielkości, czasem takie małe, nie szkodzące zbyt wiele, czasem rozdęte tak, że ciężko zza jego pleców zauważyć słońce. Jak w tym dialogu:

„- Ma wysokie mniemanie o sobie - powiedziała Andrea.
- O tak. Kiedy wsiądzie do samochodu, jej ego jeździ drugim.” /Ilona Andrews/

Z tego też powodu potraktowałam moje ego tak indywidualnie. Nie kupię drugiego samochodu dla mojego ego. Nie i koniec.

I jeszcze jedno. Przepraszam dzisiaj wszystkich, którym moje ego dało się we znaki. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie.

Jeżeli Ty również pracujesz nad ograniczeniem władzy swojego ego, proszę Cię podpowiedz w komentarzach, jakie metody stosujesz, z jakich książek korzystasz, jak sobie jeszcze radzisz. Dziękuję w imieniu moim i każdej kobiety, która będzie mogła to przeczytać i z Twoich doświadczeń skorzystać.

Tylko i wyłącznie zalogowani użytkownicy strony mogą dodawać komentarze!